Czytaj więcej
Za nacjonalistyczną reinkarnację Indii odpowiada niemal całkowicie jeden człowiek: Narendra Modi. Politolodzy coraz chętniej zestawiają indyjskiego...
Premier Modi pierwszy raz przemawiał przed połączonymi izbami Kongresu siedem lat temu, w ostatnich miesiącach prezydentury Baracka Obamy. Mówił wtedy, że stosunki indyjsko-amerykańskie kwitną, a oba kraje, mimo odmiennej historii i różnic religijnych, łączy silna więź oparta na wierze w demokrację i wolność. Za jego plecami stał ówczesny wiceprezydent USA Joe Biden.
Narendra Modi, nowy najlepszy przyjaciel USA
W ostatnich latach Modi nie miał dobrej prasy na Zachodzie, podkreślanie wspólnoty wartości, o której wspominał w 2016 r., zastąpiły oskarżenia o niechęć do liberalizmu, nacjonalizm skierowany przeciw licznej muzułmańskiej mniejszości, ograniczanie wolności prasy i ataki na opozycję. A od zeszłego roku – także o pomaganie Rosji w unikaniu skutków zachodnich sankcji nałożonych po inwazji na Ukrainę. Indie chętnie przyjęły bowiem rosyjskie surowce energetyczne.
Czytaj więcej
Czy Indie są silną gospodarką? Odpowiedź na to pytanie jest trudna nawet dla ekonomicznych noblistów.
Jednak, jak pisze prestiżowy brytyjski tygodnik „The Economist” w tekście pod znaczącym tytułem: „Nowy najlepszy przyjaciel Ameryki”, mimo że Indie nie kochają Zachodu, dla USA stały się niezbędne. Przede wszystkim w odstraszaniu Chin.
A także ze względu na rosnące znaczenie ekonomiczne, także w wymiarze symbolicznym – w ciągu pięciu lat Indie mają się stać trzecią gospodarką świata. Obecnie są piąte – za USA, Chinami, Japonią i Niemcami – ale te dwa ostatnie państwa Indie powinny wyprzedzić najpóźniej do 2028 r. Notują bowiem jeden z najwyższych w świecie wzrost PKB (8,7 proc.; Japonia 1,7 proc., Niemcy 2,6 proc.).
Indie chwalą się też od niedawna pierwszym w świecie miejscem w liczbie ludności – mają około 1,426 mld mieszkańców. Nie wiadomo dokładnie kiedy, ale wiosną tego roku wyprzedziły pod tym względem Chiny.
W czwartek premier Narendra Modi będzie święcił tryumfy w Waszyngtonie. Jego wizyta ma charakter państwowy. Za prezydentury Joe Bidena wcześniej spotkało to tylko prezydentów Francji i Korei Południowej Emmanuela Macrona i Yoon Suka-yeola.
Wystąpienie przed połączonymi izbami Kongresu to zaś wyjątkowy przywilej, niewielu zagranicznych przywódców dostaje takie zaproszenie, a co dopiero mówić o powtórnym. Zdarzyło się to tylko trzem: brytyjskiemu premierowi Winstonowi Churchillowi (wystąpił trzy razy – w roku 1941, 1943 i 1952) oraz izraelskim szefom rządów, w tym wciąż urzędującemu Beniaminowi Netanjahu (trzy razy) oraz Icchakowi Rabinowi (dwa razy). Dwukrotnie przemawiał też Nelson Mandela z RPA, ale tylko raz jako prezydent.
Narendra Modi idzie w ślady Wołodymyra Zełenskiego i Yoon Suk-yeola
Ostatnio mowę przed obiema izbami Kongresu wygłaszali w grudniu 2022 r. Wołodymyr Zełenski, podczas swojej pierwszej zagranicznej podróży od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę, oraz w kwietniu wspomniany Yoon Suk-yeol.
Czytaj więcej
W chwili, gdy premier Narendra Modi myśli o trzeciej kadencji, BBC stawia niewygodne pytania o jego przeszłość.
Wizyta Modiego pokazuje też znaczenie, jakie ma w USA pięciomilionowa wspólnota indyjska. To – jak podkreśla amerykański tygodnik „Time” – druga po latynoskiej najszybciej rosnąca grupa wyborców pochodzenia imigranckiego. W Kongresie zasiada pięć osób z tej wspólnoty (dziesięć lat temu była tylko jedna), a wiceprezydentem jest Kamala Harris, której matka urodziła się w Indiach (ojciec na Jamajce).
Indie pod wodzą Modiego mają też coś, czego na Zachodzie brak. Optymizm w sprawach ekonomicznych. Z opublikowanego kilka dni temu raportu prestiżowego amerykańskiego ośrodka Pew wynika, że aż 69 proc. obywateli Indii uważa, że sytuacja gospodarcza w ich kraju jest dobra. Tymczasem dobre zdanie o gospodarce amerykańskiej ma zaledwie 27 proc. obywateli USA. W Europie tylko w Holandii (spośród dziesięciu objętych badaniem państw) optymistów jest ponad połowa (dokładnie 56 proc.). Dobrze sytuację gospodarki swojego kraju ocenia zaledwie 18 proc. Francuzów, 20 proc. Brytyjczyków, 25 proc. Włochów. A Polaków 34 proc.
– Jedynie poważne pogorszenie się sytuacji gospodarczej kraju mogłoby mieć wpływ na znaczne obniżenie notowań Modiego i jego partii [hinduistycznej BJP – red.] – mówił niedawno „Rzeczpospolitej” indyjski publicysta Pranay Sharma.
Na razie Modi spokojnie myśli o trzeciej kadencji po wyborach w przyszłym roku. Niewykluczone, że dostanie też trzecie zaproszenie z amerykańskiego Kongresu. Jak Churchill.