Morawiecki: Niech się Tusk nie boi, każdy będzie mógł startować w wyborach

- Decyzje komisji weryfikacyjnej (badającej wpływy rosyjskie w Polsce - red.), gdy ona zacznie działać, nie będą ostateczne - mówił na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki.

Publikacja: 09.06.2023 11:42

Donald Tusk i Mateusz Morawiecki

Donald Tusk i Mateusz Morawiecki

Foto: PAP, Paweł Supernak, Leszek Szymański

Morawiecki był pytany o słowa Very Jourovej, która oświadczyła, że Polska ma trzy tygodnie na odpowiedź na zapytanie Komisji Europejskiej ws. ustawy określanej mianem "lex Tusk". Czy polski rząd zdąży udzielić odpowiedzi w tym terminie?

- Tak oczywiście odpowiemy KE na wątpliwości. A tutaj, podkreślę z całą, to co znalazło się w domenie publicznej jako fake news, tak naprawdę. Nikt, również ci, którym w krótkim terminie udowodnione zostałoby działanie na rzecz Federacji Rosyjskiej w tym czy innym obszarze, również tym osobom nie zostanie odmówione prawo wyborcze, ponieważ ono jest zagwarantowane w konstytucji. Każdy będzie mógł startować na posła czy senatora, niech pan (Donald) Tusk się nie boi. Widzę, że "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Bardzo się tego przestraszył - odparł Morawiecki. 

- Proszę się tego nie bać. Każdy będzie mógł startować na posła albo senatora - zapewnił premier.

- Decyzje komisji weryfikacyjnej, gdy ona zacznie działać, nie będą ostateczne. Decyzja ostateczna to jest decyzja sądu I i II instancji - podsumował.

Tydzień po wejściu w życie ustawy o powołaniu komisji do zbadania wpływów rosyjskich Komisja Europejska rozpoczęła badanie jej zgodności z prawem UE. Uruchomiła pierwszy etap tzw. procedury naruszeniowej, wysyłając do polskiego rządu wezwanie do usunięcia uchybienia.

A czy skład komisji badającej wpływy rosyjskie został już wybrany? I jak większość rządząca odniesie się do nowelizacji ustawy złożonej przez prezydenta?

- Nie ma jeszcze wybranych członków tej komisji weryfikacyjnej, zgłaszają się różni kandydaci, ale wybór nie został jeszcze dokonany, jest tylko częściowo zabezpieczony dzisiaj skład komisji ds. weryfikacji wpływów rosyjskich na polski system bezpieczeństwa. Co do nowelizacji ustawy złożonej przez prezydenta analizujemy jej skutki, w najbliższym czasie podejmiemy decyzję co należy z nią zrobić - odparł Morawiecki.

Czytaj więcej

Polski rząd reaguje na decyzję KE ws. lex Tusk. "W Polsce były rosyjskie wpływy"

"Lex Tusk": Prezydent zgłasza projekt nowelizacji ustawy

Prezydent decyzję o podpisaniu ustawy określanej jako "lex Tusk" ogłosił 29 maja, przy czym jednocześnie wysłał ją do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli następczej.

Ustawa weszła w życie dzień po publikacji w Dzienniku Ustaw, która miała miejsce 30 maja. Od 1 czerwca ustawa obowiązuje.

Jednak 2 czerwca prezydent oświadczył, że w związku z kontrowersjami wokół ustawy zdecydował się złożyć w Sejmie projekt jej nowelizacji. Złożenie nowelizacji przez prezydenta nie zmienia jednak stanu prawnego, w którym ustawa - w pierwotnym kształcie - obowiązuje.

Krytycy ustawy od początku wskazują, że komisja będzie miała charakter niekonstytucyjny, ze względu na jej bardzo szerokie uprawnienia, do których należy m.in. niemal nieograniczony dostęp do dokumentów, w tym dokumentów chronionych tajemnicami zawodowymi. Komisja może też zmuszać świadków do stawiania się przed nią - nakładając na nich grzywnę w wysokości do 50 tysięcy złotych lub polecając prokuraturze doprowadzenie świadka przed komisję. Ponadto członkowie komisji, którzy nie muszą być z wykształcenia prawnikami, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za działania podjęte w ramach prac komisji.

Czytaj więcej

Komisja Europejska bada zgodność lex Tusk z prawem UE. Co nie podoba się Unii?

Największe kontrowersje budzą w ustawie dwie kwestie, które prezydent Duda postanowił zmienić w ramach swojej nowelizacji. Obecnie obowiązująca wersja ustawy przewiduje, że komisja może stosować "środki zapobiegawcze", w postaci zakazu sprawowania funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi przez 10 lat oraz odebrania dostępu do informacji niejawnych na 10 lat. Opozycja wskazywała, że te "środki zapobiegawcze" są narzędziami pozwalającymi eliminować przeciwników politycznych z życia publicznego, wykluczając ich udział w organach władzy wykonawczej. Kontrowersje budził też tryb odwołania od decyzji komisji - przy obecnie obowiązujących przepisach można się od nich odwołać jedynie do sądu administracyjnego, który zajmuje się jednak przede wszystkim badaniem tego, czy decyzja została wydana zgodnie z obowiązującym prawem (a więc m.in. z obowiązującą ustawą na podstawie której komisja powstała).

Proszę się tego nie bać. Każdy będzie mógł startować na posła albo senatora

Mateusz Morawiecki, premier

Prezydent w ramach nowelizacji zdecydował o wykreśleniu środków zapobiegawczych z przepisów komisji oraz wprowadzenia trybu odwołania się od decyzji komisji do sądu apelacyjnego. Ponadto nowelizacja przewiduje, że w komisji nie będą mogły zasiadać osoby, które pełnią mandat posła lub senatora.

Reklama Reklama

Dlaczego ustawę określa się mianem lex Tusk?

Ustawę określa się mianem "lex Tusk", ponieważ zdaniem jej krytyków jest ona wymierzona przede wszystkim w przewodniczącego PO. Świadczy o tym fakt, że jego nazwisko pojawiło się w uzasadnieniu projektu ustawy o powołaniu Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022. Ponadto np. wiceminister rolnictwa, Janusz Kowalski, mówił wprost, że prace komisji powinny doprowadzić do postawienia Tuska przed Trybunałem Stanu.

Polityka
Po wyborach samorządowych: Teraz oczekiwania wobec PiS rosną
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Polityka
Sejm: Głosowanie projektów ws. aborcji. Jakie były wyniki?
Polityka
Morawiecki o kompromisie aborcyjnym. Były premier "omyłkowo zagłosował"
Polityka
Śmierć Damiana Sobóla w izraelskim ataku. Sejm przyjął informację MSZ
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Polityka
Projekt Trzeciej Drogi ws. aborcji: Jarosław Kaczyński się wstrzymał