Centralne Laboratorium Kryminalistyczne KGP ma dwa tygodnie na zbadanie limuzyny prezydenta, w której pękła opona. Taki termin wyznaczyła prowadząca śledztwo prokuratura z Opola.
Tamtejsi śledczy wszczęli postępowanie dotyczące nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. W sprawie przesłuchani zostali pierwsi świadkowie – m.in. dwóch funkcjonariuszy BOR, policjant, który był na miejscu incydentu w piątek, trzech pracowników autostrady, którzy zbierali fragmenty opony po zdarzeniu, dwóch ratowników medycznych oraz część świadków, którzy podróżowali autostradą w czasie, gdy doszło do zdarzenia.
Biegli z CLK mają zbadać, czy samochód prezydenta był sprawny technicznie, jaka była przyczyna uszkodzenia opony tylnego prawego koła, czy opony były użytkowane właściwe. Badana ma być też dokumentacja zakupu i eksploatacji opon oraz książka serwisowa pojazdu.
Śledczy zbadają też, czy dwie kolizje, do których w piątek doszło na A4, nie miały wpływy na incydent z udziałem prezydenckiego samochodu. Na razie prokuratura nie chce się wypowiadać na temat przyczyn incydentu.
– Bierzemy wszystkie możliwości pod uwagę – mówi tylko prok. Lidia Sieradzka, rzecznik opolskiej prokuratury.
Odrębne postępowanie prowadzi też Biuro Ochrony Rządu, które ma sporządzić specjalny raport w tej sprawie. Dokument ma ocenić m.in., czy funkcjonariusze BOR przestrzegali procedur związanych z prezydenckimi limuzynami.
– Pierwszym wnioskiem, który płynie z tego, co się stało, jest konieczność wymiany floty dla ViP-ów – twierdzi Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych. – Ta flota jest już zużyta. Ostatnio kupowano samochody w 2010 i 2011 roku, wymagają one wymiany – tłumaczy.
Dodał, że ma nadzieję, że teraz już nie będzie głosów sprzeciwu, bo kiedy BOR ogłaszało przetarg w styczniu, to słychać było bardzo nieprzychylne komentarze.
– Trzeba pamiętać, że bezpieczeństwo to jest zadanie najważniejsze – stwierdza minister.
Po wypadku prezydenta w internecie pojawiły się niewybredne komentarze o brzozie i zamachu, niektórzy życzyli prezydentowi śmierci. Sprawę bada już stołeczna prokuratura.