O tym, że będzie startował na kolejną kadencję, mówi już od miesięcy. Podczas gdy po stronie republikańskiej mnożą się kandydaci, Biden, znany z przeciągania politycznych decyzji, trzymał wszystkich w napięciu. Wreszcie we wtorek rano nagranie wideo, w którym ma ogłosić początek swojej kampanii prezydenckiej, zostało opublikowane dokładnie w czwartą rocznicę początku jego kampanii w wyborach w 2020 r.
Druga połowa kwietnia to dobry moment na początek kampanii ze względu na to, że w maju Joe Biden ma lecieć z wizytą do Japonii i Australii. Potem, na początku lata, wiele czasu i energii zabiorą mu dyskusje z republikanami w Kongresie nt. podniesienia progu długu państwowego.
Doradcy Joe Bidena od miesięcy przygotowują grunt pod kolejną kampanię, opracowują plan promocji w mediach społecznościowych, a Krajowy Komitet Partii Demokratycznej opłacił badania przedwyborcze. Biden zwerbował „krajowy komitet doradczy” składający się z demokratycznych gubernatorów, senatorów i innych gwiazd politycznych. Wkrótce ma się natomiast spotkać z bogatymi sponsorami kampanii, którzy operują milionami dolarów w datkach.
Czytaj więcej
Liczba masowych strzelanin w USA nie maleje, a tymczasem republikańscy ustawodawcy w całym kraju domagają się łatwiejszego dostępu do broni.
Eksperci szacują, że kampania prezydencka 2024 pochłonie około miliarda dolarów. Z tego powodu im szybciej Biden oficjalnie rozpocznie kampanię, tym szybciej będzie mógł zbierać donacje większe i mniejsze. – Powinniśmy go wesprzeć, żeby mógł dokończyć swoją agendę – brzmi jedna z reklam opłacanych przez American Bridge, niezależną organizację, która już zaczęła swoją kampanię wsparcia kandydatury Joe Bidena.
Startując w wyborach prezydenckich, w przeciwieństwie do byłego prezydenta Donalda Trumpa, który prowadzi w sondażach po stronie republikańskiej, Joe Biden nie będzie miał problemu z uzyskaniem nominacji Partii Demokratycznej. Ma, jak na razie, dwoje rywali: pisarkę Marianne Williamson, która dosyć słabo wypadła w prawyborach w 2020 r., oraz Roberta F. Kennedy’ego Jr., demokratę znanego z opozycji wobec szczepionek.
demokratycznych wyborców woli innego kandydata na prezydenta niż Joe Biden
Jednym z największych problemów, z jakimi boryka się Partia Demokratyczna w kontekście kolejnej kadencji Bidena, jest jego wiek. Temat delikatny, ale teraz często pojawiający się w politycznych dyskusjach. 80-letni Biden już teraz jest najstarszym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Jeżeli uda mu się pomyślnie przejść przez kampanię i wygrać kolejne wybory, to pod koniec kadencji będzie miał 86 lat. Nieustannie ściera się ze sceptycyzmem co do jego psychofizycznej wytrzymałości, dla której kolejna kampania oraz cztery lata w Białym Domu mogą być wyczerpujące.
Czytaj więcej
Prezydent USA Joe Biden oficjalnie ogłosił, że w wyborach prezydenckich w 2024 r. będzie ubiegał się o drugą kadencję.
Trzeba przyznać, że część tych obaw ma swe źródło w przepychankach politycznych i teoriach spiskowych, a nie faktach. Opinie prezydenckich lekarzy są niezmiennie. „Prezydent Biden jest zdrowym, pełnym wigoru 80-latkiem” – brzmiało ostatnie oświadczenie na temat jego stanu fizycznego. Choć – jak zauważają krytycy – Biden nie daje wyborcom wielu okazji do przetestowania jego zdolności kognitywnych, bo np. rzadziej występuje na żywo przed kamerami niż jego poprzednicy. Z drugiej strony jego pełne wigoru i wizji na przyszłość State of the Union na początku lutego br. zabrało republikanom możliwość przedstawienia prezydenta jako niedołężnego starca.
Niemniej jednak nawet demokratyczni wyborcy kwestionują jego decyzję na temat kolejnej kampanii.
Ponad 50 procent demokratycznych wyborców woli innego kandydata na prezydenta niż Joe Biden. Wśród nich są rzesze młodych wyborców, które chciałyby prezydenta bliższego ich pokoleniu. I to nie dlatego, że nie mają do niego sympatii. O ile w skali krajowej poparcie dla Bidena utrzymuje się poniżej 50 procent, o tyle aż 78 procent demokratów docenia to, co Biden robi w zakresie gospodarki i polityki zagranicznej.
Zresztą Biden ma się czym pochwalić. Jego pierwsza kadencja, choć trudna ze względu na pandemię i zawirowania gospodarcze, jest pełna osiągnięć, szczególnie biorąc pod uwagę to, że w Kongresie Partia Demokratyczna miała niewielką przewagę. Od momentu przejęcia przez niego urzędu gospodarka amerykańska wykreowała 12,6 miliona miejsc pracy, inflacja przystopowała.
Joe Biden podpisał też historyczne ustawy dotyczące walki ze zmianami klimatycznymi, dostępu do opieki zdrowotnej oraz bilionowych inwestycji w infrastrukturę. Poza tym jest jednym z najgłośniejszych krytyków wojny w Ukrainie.