Rządzący Białorusią Aleksander Łukaszenko, sojusznik prezydenta Rosji Władimira Putina, wypowiedział się podczas spotkania z przedstawicielami białoruskich władz i służb. Jego słowa przytacza oficjalna państwowa agencja BiełTA.

Łukaszenko powiedział, nie przedstawiając dowodów, że Ukraina zezwala na wykorzystanie swego terytorium przez Zachód do szkolenia i uzbrajania "bojowników i ekstremistów", którzy mieliby zdestabilizować sytuację na Białorusi.

Czytaj więcej

Znana sportsmenka skazana na Białorusi na 12 lat kolonii karnej

- Nie wiem, po co Ukraińcy to robią. Z jednej strony proszą nas, byśmy w żadnym wypadku nie walczyli z Ukrainą, żeby nasze wojska się tam nie przemieszczały - mówił Łukaszenko. - Proponuje się zawarcie paktu o nieagresji - dodał. Z jego wypowiedzi nie wynikało, czy mówił o ofercie ze strony Zachodu, czy Kijowa.

Przedstawiciele Ukrainy, którzy obawiają się, że Rosja może wykorzystać terytorium Białorusi do rozpoczęcia kolejnej fali inwazji, nie odnieśli się do słów Łukaszenki.

Czytaj więcej

Think tank z USA: Do ataku Rosji z terytorium Białorusi może dojść jesienią

O sprawę zapytany został też rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. - Nie mogę jeszcze tego skomentować. Nie mam żadnych informacji - odparł.

We wtorkowym wystąpieniu Aleksander Łukaszenko nawiązał też do masowych protestów po wyborach w 2020 r. Zadeklarował, że nie chce powtórki z tamtych wydarzeń, ale zapowiedział, że siły bezpieczeństwa ostro zareagują na wszelkie zagrożenie dla porządku wewnętrznego.