Reklama

Brazylia: 1 500 aresztowanych po zamieszkach. Lula krytykuje generałów

Do 1 500 wzrosła liczba zwolenników byłego prezydenta, Jaira Bolsonaro, aresztowanych po zamieszkach, do jakich doszło w niedzielę w Brasilii.
Luiz Inacio Lula da Silva

Luiz Inacio Lula da Silva

Foto: AFP

arb

W niedzielę tysiące zwolenników Bolsonaro wtargnęło do kilku budynków publicznych w stolicy kraju - w tym m.in. do parlamentu - i dopiero po kilku godzinach policji udało się odzyskać pełnię kontroli nad tymi budynkami.

Zwolennicy Bolsonaro protestują w Brazylii od czasu przegrania przez byłego prezydenta II tury wyborów 30 października 2022 roku (były prezydent uzyskał w niej 49,1 proc. głosów, wygrał Ignacio Lula da Silva uzyskując 50,9 procent głosów). Sympatycy byłego prezydenta domagają się interwencji armii.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Faszyzm nie podbił Brazylii

Sam Bolsonaro otwarcie nie podważył wyników wyborów prezydenckich, choć jednocześnie publicznie nie uznał swojej porażki. Podkreślał też, że pokojowe demonstracje są częścią demokracji.

Bolsonaro przebywa obecnie na Florydzie, gdzie - w poniedziałek - trafił do szpitala w Orlando w związku z bólem brzucha. W rozmowie z CNN Brasil Bolsonaro mówił, że planował pozostać w USA do końca stycznia, ale teraz planuje wrócić do Brazylii wcześniej, by skonsultować się ze swoimi lekarzami. Bolsonaro boryka się z problemami ze zdrowiem od czasu kampanii wyborczej z 2018 roku, gdy został raniony w brzuch nożem w czasie jednego z wieców wyborczych. 

Reklama
Reklama

Tymczasem prezydent Lula wzywa, by wszystkie osoby stojące za zamieszkami zostały pociągnięte do odpowiedzialności. Uczestnikom zamieszek prezydent zarzuca chęć obalenia demokracji i pyta, dlaczego armia nie odcina się od apeli o wojskowy zamach stanu formułowanych przez demonstrantów zgromadzonych pod koszarami.

Lula krytykował brazylijską armię za tolerowanie koczujących przed koszarami demonstrantów, którzy wzywali do wojskowego zamachu stanu

W Brasilii żołnierze, ze wsparciem policji, w poniedziałek usunęli miasteczko namiotowe, które od dwóch miesięcy było rozłożone przed sztabem brazylijskiej armii. Ok. 1 200 osób przebywających w miasteczku zostało aresztowanych, co - łącznie z 300 aresztowanymi bezpośrednio po zamieszkach - daje liczbę 1 500 zatrzymanych w związku z niedzielnymi wydarzeniami.

Lula w poniedziałek spotkał się z ministrem obrony i dowódcami sił zbrojnych, by rozmawiać o fali przemocy w stolicy.

W czasie późniejszego spotkania z gubernatorami Lula krytykował brazylijską armię za tolerowanie koczujących przed koszarami demonstrantów, którzy wzywali do wojskowego zamachu stanu w kraju.

- Ludzie otwarcie wzywali do zamachu stanu przed koszarami i nic nie zostało zrobione. Żaden generał nie ruszył palcem, by powiedzieć tym ludziom, że nie można tego zrobić - mówił Lula. Prezydent Brazylii oskarżył część przedstawicieli sił bezpieczeństwa o współdziałanie z uczestnikami zamieszek.

Reklama
Reklama

Prezydent USA, Joe Biden, wyraził poparcie dla prezydenta Brazylii i zaprosił go do Waszyngtonu - do wizyty brazylijskiego prezydenta w USA ma dojść w lutym.

Polityka
Bloomberg: Rekordowa liczba Amerykanów ubiega się o obywatelstwo Wielkiej Brytanii
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Polityka
Naloty na cele w Iranie. Światowi przywódcy boją się najgorszego
Polityka
Donald Trump nie wyklucza „przyjaznego przejęcia” Kuby
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Polityka
Sprawa Epsteina. Bill Clinton w Kongresie: Nie pomoże wam to, że po 24 latach bawię się w detektywa
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama