Brudziński, gość "Wydarzeń" w Polsat News pytany był m.in. o przeciągający się spór polityków Zjednoczonej Prawicy w sprawie ustawy o SN, od której w dużym stopniu uzależnione jest odblokowanie pieniędzy dla Polski z KPO.
Europoseł przekonywał, że każdemu uczestnikowi tej "dyskusji" zależy, aby polski wymiar sprawiedliwości, w tym SN, działały jak najsprawniej, a zapisy były zgodne z konstytucją, ale, z drugiej strony "bardzo istotna w całej tej sprawie jest przecież suwerenność".
- Nie może być tak, że to brukselscy urzędnicy będą nam pisać tak ważne ustawy - stwierdził.
Czytaj więcej
Wraz z początkiem roku powróciła 23-proc. stawka VAT na paliwa, ale utrzymały się ceny na stacjach. W ostatnich miesiącach Orlen korzystał z pozycj...
W związku z trwającym konfliktem wiceprezesa PiS zapytano o ewentualny rozwód PiS i Solidarnej Polski przed nadchodzącymi wyborami i start z osobnych list.
Brudziński ocenił, że nie ma innej drogi, jak wspólny start.
- Dopóki Zjednoczona Prawica jest zjednoczona, to wygrywamy. Jak będziemy podzieleni, to przerżniemy wybory tak, że - jak mawiał Zagłoba - "zginiemy marnie my i pchły nasze - oświadczył, przywołując przykład "niegdyś bardzo silnego" SLD.
Kolejną poruszoną kwestią były ceny paliwa, pozostające na tym samym poziomie mimo wzrostu podatku vat z 8 do 23 proc. Ten manewr PKN Orlen wywołał głosy oburzenia, że spółka kierowana przez Daniela Obajtka od listopada zawyżała ceny paliwa na stacjach.
Sam Obajtek tłumaczył te działania "obawami, że kierowcy wpadną w panikę".
Pytany o to, czy "wkurzenie" kierowców może doprowadzić do obalenia władzy PiS, Brudziński stwierdził, że "stawianie zarzutu PiS czy prezesowi Obajtkowi, że ceny nie poszły do góry, jest z pogranicza kabaretu politycznego".
- Sądzę, że ci wkurzeni kierowcy to tak naprawdę kierowcy limuzyn Platformy Obywatelskiej czy innych partii opozycyjnych - powiedział wiceprezes PiS.