Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 287

Angela Merkel przyznała, że w odpowiedzi na agresję z 2014 roku, Rosja została wykluczona z państw G8, a NATO rozmieściło swoje wojska w krajach bałtyckich, ale "powinniśmy byli też szybciej reagować na agresywność Rosji".

Była niemiecka kanclerz broni jednocześnie niektórych podejmowanych decyzji. W jej ocenie słuszne były porozumienia pokojowe z Mińska. Tłumaczy, że Rosja z łatwością mogła najechać na Ukrainę w 2015 roku. 

- Mocno wątpię, czy kraje natowskie mogły zrobić wtedy tyle, ile robią teraz, by pomóc Ukrainie - stwierdziła. - Była to próba zapobiegnięcia właśnie takiej wojnie. To, że się nie udało, nie oznacza, że próby były błędne. - dodała.

Czytaj więcej

Amerykanie zachęcają Niemców do przekazania Ukrainie czołgów Leopard 2

Merkel jest szczególnie samokrytyczna wobec faktu, że podczas swojej kadencji wielokrotnie nie udało jej się zrealizować dwuprocentowego celu NATO, co było jednym z punktów CDU/CSU.

Ostatecznie nie udało się im podnieść wydatków na obronę do niezbędnego poziomu. - Nawet ja nie wygłaszałam w tej sprawie codziennie płomiennych przemówień - powiedziała.

Z perspektywy czasu była kanclerz nie uważa jednak zgody na budowę niemiecko-rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2 za błąd. Zakaz realizacji projektu "niebezpiecznie pogorszyłby klimat relacji z Rosją" - powiedziała Merkel. 

Ponadto uzależnienie od rosyjskiego gazu nie było wyłącznie wynikiem projektu wspólnego rurociągu. Wynikało to przede wszystkim z faktu, że mniej gazu dostarczono z Norwegii, Wielkiej Brytanii i Holandii - tłumaczy była kanclerz.