„Rozstaje się z partią Polska 2050. Po długich rozmowach z jej liderami uznaliśmy, że tak będzie najlepiej zarówno dla organizacji jak i dla mnie” - napisał Maksymowicz na swojej stronie na Facebooku. Dodał, że należy „do nielicznego grona posłów, którzy nie są parlamentarzystami zawodowymi”, a obecnie skupia się „na innej aktywności niż praca partyjna”, która - jak stwierdził - stała się dla niego zbędnym obciążeniem.

„Jak wielokrotnie powtarzałem jestem najpierw lekarzem dopiero później politykiem. Rozstajemy się w przyjaznej atmosferze pełnej zrozumienia swoich stanowisk i potrzeb. Ja ze swojej strony zapewniam, że dalej będę walczył o interes Warmii i Mazur, a w szczególności ukochanego Olsztyna, bo do tego nie potrzeba barw politycznych” - przekazał neurochirurg.

W opublikowanym w środowy wieczór oświadczeniu Polska 2050 potwierdziła, że Maksymowicz złożył oświadczenia o rezygnacji z członkostwa w partii i kole parlamentarnym „powołując się na względy zawodowe, pozapolityczne”. „Profesor Maksymowicz poinformował nas, że do końca kadencji Sejmu pozostanie posłem niezrzeszonym, nie zamierza też kandydować w kolejnych wyborach” - przekazała rzeczniczka ugrupowania Katarzyna Karpa-Świderek.

Czytaj więcej

Kongres Polski 2050. Szymon Hołownia: Jesteśmy zielonymi demokratami

Prof. Maksymowicz, przez półtora roku minister zdrowia i opieki społecznej w rządzie Jerzego Buzka, zdecydował się w 2021 roku opuścić klub PiS po tym, jak Ministerstwo Zdrowia po „nieanonimowym zawiadomieniu” zdecydowało się przeprowadzić kontrolę na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Jak napisano w zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa przez Maksymowicza i jednego z lekarzy, mieli się oni dopuszczać rażących pod względem etycznym eksperymentów.

W odpowiedzi Maksymowicz ocenił, że sprawa to atak polityczny, spowodowany przede wszystkim jego częstą krytyką pod adresem resortu zdrowia i ministra Adama Niedzielskiego. Zapewnił, że nie prowadził żadnych eksperymentów na płodach, o których mowa była w zawiadomieniu, którego treść ujawnił Kamil Bortniczuk.

Jednak jesienią br. Wirtualna Polska opisała przypadek błędu medycznego, popełnionego w klinice neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie, której szefuje Maksymowicz. W wyniku błędu zmarła jedna z pacjentek. Z kolei TOK FM poinformował o wynikach śledztwa dziennikarskiego, zgodnie z ustaleniami którego zespół Maksymowicza, w ramach istniejącej spółki, podejmował się drogiego eksperymentalnego leczenia, także nieuleczalnie chorych, komórkami macierzystymi. Pacjenci za to płacili, choć zdaniem ekspertów terapia nie miała szans powodzenia.