Na początku czerwca ubiegłego roku ówczesny szef KPRM Michał Dworczyk przyznał, że konta e-mailowe należące do niego oraz do jego żony zostały przejęte przez hakerów. Sprawą zajęły się służby odpowiedzialne za bezpieczeństwa państwa. Od tego czasu w internecie publikowane są e-maile, które mają pochodzić z konta Dworczyka. Przedstawiciele rządu deklarowali, że nie będą odnosić się do autentyczności poszczególnych wiadomości. Prawdziwość kilku maili potwierdziły natomiast osoby, których nazwiska pojawiały się w korespondencji.

Kolejna ujawniona korespondencja, która ma pochodzić ze skrzynki Dworczyka, datowana jest na wrzesień 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał wtedy, że decyzja premiera Mateusza Morawieckiego o poleceniu Poczcie Polskiej przygotowania głosowania korespondencyjnego 10 maja 2020 r. była nieważna i rażąco naruszała prawo. Chodziło o zaskarżoną przez RPO decyzję z 16 kwietnia 2020 r., w której szef rządu polecił Poczcie Polskiej SA przygotowanie i przeprowadzenie wyborów na prezydenta w trybie korespondencyjnym. Podstawą wydania decyzji była tzw. ustawa antycovidowa z 2 marca.

Czytaj więcej

Siemoniak: Warto czytać maile z afery mailowej Michała Dworczyka

Decyzja premiera oraz wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wywołały w mediach falę krytycznych komentarzy. Do jednego z takich tekstów miał, według ujawnionej korespondencji, odnieść się w e-mailu Tomasz Matynia, doradca premiera i szef Centrum Informacyjnego Rządu. "Ostro to grzeją w mediach. Jest już kilka tekstów" - napisał. "Tu w tej sytuacji musi nas obóz wziąć w obronę" - dodał.

W cytowanym przez publikującym wiadomości ze skrzynki Dworczyka serwisie Poufna Rozmowa mailu do rzecznika rządu Piotra Müllera szef CIR pisał: "Nie ma k... mowy, żeby MM (Morawiecki - red.) i MD (Dworczyk - red.) płacili za to sami, a palant Kowalski (poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski - red.) jeszcze atakował za te decyzje i mówił, że SP nie popiera bezkarności".

Doradca premiera wyraził pogląd, że głos w sprawie powinien zabrać prezes PiS Jarosław Kaczyński. "Trzeba jakąś strategię obrać, bo tu PJK powinien dać mocny wywiad i uświadomić, że nie będzie zgody na takie podejście do sprawy" - czytamy w ujawnionym e-mailu. Doradca dodał, że o wsparcie można byłoby poprosić prezydenta Andrzeja Dudę.

"Absolutna zgoda" - brzmiał przytaczany komentarz rzecznika rządu.

Z ujawnionej korespondencji wynika, że szef CIR pytał "jak to ograć" i deklarował, że postara się "wykoncypować" strategię i przesłać ją do akceptacji premiera. Z wiadomości wynika także, że doradca premiera chciał o sprawie porozmawiać z "Sobolem" - prawdopodobnie chodzi o prominentnego polityka PiS Krzysztofa Sobolewskiego.

Wśród adresatów e-maila znaleźli się, poza rzecznikiem rządu, także inni bliscy współpracownicy szefa rządu: Michał Dworczyk, Mariusz Chłopik, Krzysztof Kubów oraz Tomasz Fil.

O sprawę przez dziennikarzy w Sejmie zapytany został Janusz Kowalski. - Nie komentuję tych maili, które nie wiadomo, czy są prawdziwe - powiedział. Dopytywany, czy nie czuje się urażony, poseł Solidarnej Polski, od niedawna także wiceminister rolnictwa, odparł: - Ja mam grubą skórę. Z zasady, jak ktoś mnie uderzy, to zawsze oddaję, ale dwa razy.