Chiny: Policja na ulicach Pekinu i Szanghaju kontroluje telefony przechodniów

Chińskie władze wszczynają śledztwa w sprawie niektórych uczestników protestów przeciw obostrzeniom, do których doszło w Chinach w ostatnich dniach.

Publikacja: 29.11.2022 06:54

Demonstracja w Szanghaju

Demonstracja w Szanghaju

Foto: AFP

Czytaj więcej

"Rzeczpospolita" o protestach przeciw obostrzeniom w Chinach: Fakty, relacje, opinie

W weekend w Chinach doszło do ulicznych demonstracji w Szanghaju, Pekinie i innych miastach. Powodem protestów są wprowadzane lokalnie obostrzenia w związku z pojawieniem się w kraju ognisk zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 oraz stosowaną przez chińskie władze polityką "zero COVID", która zakłada całkowite wygaszanie zidentyfikowanych ognisk poprzez stosowanie surowego reżimu kwarantanny (m.in. lokalnych lockdownów).

W czasie protestów dochodziło jednak do bezprecedensowych w Chinach wezwań do ustąpienia ze stanowiska prezydenta kraju, Xi Jinpinga.

Czytaj więcej

Kryzys wraca do Chin. Lockdowny i protesty biją w gospodarkę

Iskrą, która rozpaliła protesty w Chinach był pożar w jednym z miast Sinciangu w ubiegłym tygodniu, w którym zginęło 10 osób. Protestujący uważają, że przyczyniły się do tego obostrzenia, które nie pozwoliły na szybką ewakuację objętego kwarantanną budynku (władze temu zaprzeczają).

Do protestów doszło m.in. w Szanghaju i Pekinie. W poniedziałek wieczorem dziesiątki protestujących zgromadziły się w dzielnicy biznesowej Hongkongu, miejscu masowych protestów antyrządowych z 2019 roku.

Kasujemy historię naszych konwersacji (w telefonach)

Uczestnik jednego z protestów w rozmowie z agencją Reutera

Teraz - jak informuje Reuters, powołując się na źródła w Chinach - władze rozpoczynają śledztwa w sprawie niektórych uczestników protestów, a na ulicach Pekinu zwiększono liczbę policyjnych patroli.

Reuters cytuje uczestników protestów, którzy twierdzą, że jeden z takich uczestników odebrał telefon od oficera policji w Pekinie, który nakazał mu stawienie się we wtorek na komisariacie, by złożyć na piśmie zeznania dotyczące jego zachowania w czasie niedzielnego protestu. Do innego uczestnika odezwała się jego uczelnia, która domaga się wyjaśnień czy osoba ta była w rejonie protestów.

- Kasujemy historię naszych konwersacji (w telefonach) - mówi jeden z uczestników protestów w Pekinie.

- Jest za dużo policji. Policja przyszła i sprawdziła dowód jednej z moich przyjaciółek, a potem ją zabrała. Nie wiemy dlaczego. Kilka godzin później ją wypuszczono - dodaje rozmówca Reutera, który nie zgadza się na opublikowanie jego nazwiska.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Pekin i zero odpowiedzi

W sieci pojawiły się nagrania z Hangzhou, miasta na wschodzie Chin, na których widać setki policjantów na jednym z miejskich placów, którzy uniemożliwiają protestującym zgromadzenie się w tym miejscu.

Kolejne nagranie pokazuje małą grupę osób otoczonych przez policjantów, którzy dokonują aresztowania jednego z protestujących.

W Szanghaju i Pekinie na ulice wyszły dodatkowe patrole policji.

- Ogromna liczba policjantów, to naprawdę przerażające - mówi 22-letni mieszkaniec Pekinu, Philip Qin.

Mieszkańcy twierdzą, że policjanci proszą przechodniów o udostępnienie im telefonów i sprawdzają, czy nie korzystają oni z VPN-ów i aplikacji Telegram, które były wykorzystywane przez uczestników protestów. Korzystanie z VPN-ów jest nielegalne w Chinach, a aplikacja Telegram jest blokowana przez chińskie władze.

W weekend w Chinach doszło do ulicznych demonstracji w Szanghaju, Pekinie i innych miastach. Powodem protestów są wprowadzane lokalnie obostrzenia w związku z pojawieniem się w kraju ognisk zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 oraz stosowaną przez chińskie władze polityką "zero COVID", która zakłada całkowite wygaszanie zidentyfikowanych ognisk poprzez stosowanie surowego reżimu kwarantanny (m.in. lokalnych lockdownów).

W czasie protestów dochodziło jednak do bezprecedensowych w Chinach wezwań do ustąpienia ze stanowiska prezydenta kraju, Xi Jinpinga.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Koreańczycy wierzą, że sprzedadzą Polsce więcej czołgów. Wskazują datę
Polityka
Brytyjski miliarder popierał torysów. Zmienił zdanie, gdy Partia Pracy idzie po władzę
Polityka
Żołnierz USA poznał Rosjankę w Korei Płd. Teraz spędzi prawie cztery lata w rosyjskim więzieniu
Polityka
Joe Biden otwiera drogę do USA setkom tysięcy nielegalnych imigrantów
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Polityka
Marine Le Pen poprowadzi Francję ku bankructwu?
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży