Sejmowa opozycja – PO, PSL, Lewica oraz Szymon Hołownia – prowadzi intensywne rozmowy co do podziału miejsc w Senacie. I tu wszyscy przedstawiciele różnych partii politycznych – zarówno w oficjalnych komunikatach, jak nieoficjalnie – przekonują, że porozumienie w Senacie jest do osiągnięcia. Znaczenie ma – co też słychać w kuluarach – że przy spodziewanej dużej przewadze opozycji w Senacie (po przyszłorocznych wyborach) – fakt, że poszczególne partie będą mieć konkretną liczbę senatorów i senatorek, nie będzie tak politycznie istotny. Opozycja komunikuje, że po jesiennych wyborach w przyszłym roku będzie mieć w Senacie znacznie ponad 60 miejsc. To zmniejsza znaczenie całego układu sił.

Co innego, jeśli chodzi o Sejm. Lider PO Donald Tusk już wcześniej zapowiadał, że do końca tego roku powinien być znany układ, w którym będzie toczyć się kampania parlamentarna. Tusk podkreślał, że to wynik kalendarza i tego, że jego partia od Nowego Roku ma już prowadzić intensywną kampanię przedwyborczą. PO już oficjalnie uznaje, że celem jest budowa jednej listy całej opozycji w przyszłym roku. Tak głosi uchwała, którą PO przyjęła na ubiegłotygodniowej Radzie Krajowej.

Co na to politycy innych sejmowych sił? Deklaracja PO nie robi na nikim wielkiego wrażenia i jest odczytywana bardziej jako element gry przed przyszłoroczną, zaciekłą kampanią. – Powtarzamy, najlepszą opcją są dwa bloki opozycji. Liberalno-lewicowy i chadecki. To niezmienne stanowisko – mówi nam jeden z polityków PSL. Również Szymon Hołownia i jego ludzie – też po deklaracji PO – nie palą się do budowy jednej listy.

Czytaj więcej

Michał Kolanko: Dlaczego im więcej programu, tym lepiej dla opozycji

W tej chwili bowiem wszystko wskazuje na to – zgodnie z opiniami, które usłyszeliśmy w kuluarach Sejmu – że za kilka tygodni, być może tuż przed Bożym Narodzeniem – Platforma ogłosi, że nie ma chętnych do budowy jednej listy. Oraz być może jednocześnie wskaże winnych tej sytuacji. Nasi rozmówcy z Polski 2050, Lewicy oraz PSL są na to gotowi.

W tej chwili wygląda na to, że konsolidacja opozycji jest bardzo daleka. Wszystkie kluczowe partie zbierają siły na samodzielny start.

11 grudnia planowany jest kongres programowy Lewicy, w trakcie którego Lewica zaprezentuje swoje „programowe ABC”. Politycy i polityczki w odpowiedzi na pytanie o jedną listą podkreślają zwykle, że nie chcą wykluczać żadnej opcji. Lewica – podobnie jak PO – zbiera też podpisy pod własnym, obywatelskim projektem ustawy. PO ma projekt dotyczący in vitro, Lewica zapowiedziała wraz z sojusznikami po stronie społecznej projekt dotyczący seniorów, a konkretniej – ustanowienia renty wdowiej. Debata nad projektem (marszałek Sejmu nie może go zamrozić, w przeciwieństwie do projektów poselskich) ma odbyć się późną wiosną przyszłego roku, jeszcze przed wakacjami sejmowymi i finalną fazą kampanii. Podobnie ma być z projektem PO dotyczącym in vitro.

Politycy w Sejmie spodziewają się za to, że jeszcze przed wakacjami dojdzie do przetasowań związanych z listami. Najczęściej mówi się o tym, że na listy Koalicji Obywatelskiej trafią politycy z koła PPS, którzy kilka miesięcy temu odeszli z Lewicy.Inne możliwe przetasowanie to współpraca PSL z AgroUnią Michała Kołodziejczaka. Jej lider na łamach „Rzeczpospolitej” mówił niedawno o możliwości budowy szerokiego ruchu społecznego.

Do zmian dochodzi też w ramach sejmowych partii. W niedzielę zakończyły się wybory w partii Razem. Współprzewodniczącymi (to inny model niż wcześniej) zostali Magdalena Biejat oraz Adrian Zandberg.