Niemiecka prasa obszernie komentuje propozycję polskiego ministra obrony narodowej, Mariusza Błaszczaka, by Niemcy przekazały swoje wyrzutnie Patriot Ukrainie, a ta rozstawiła je przy swojej zachodniej granicy.

Czytaj więcej

Prezydent Duda uważa, że niemieckie Patrioty powinny zostać w Polsce

„Die Welt”: „zły styl”

„Polska wycofuje się” – czytamy w komentarzu dziennika „Die Welt”. Autor, Philipp Fritz, podkreśla tempo, z jakim Berlin zaoferował Polsce pomoc w obronie powietrznej – najpierw Eurofightery do patrolowania nieba, potem systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej Patriot.

„To była szybkość reakcji, o której mało który obserwator pomyślałby, że Berlin jest do tego zdolny. Ale reakcja polskiego przywództwa też była zaskoczeniem. Przyjęto niemiecką ofertę pomocy. Takie było pierwsze wrażenie” – pisze „Die Welt”.

Potem jednak szef polskiego MON-u zaproponował inne rozwiązanie.

„Niewątpliwie istnieją dobre powody dla takiej kontrpropozycji. Żaden kraj nie potrzebuje obrony powietrznej tak pilnie jak Ukraina. Każdy zrozumiałby też polskich przywódców, gdyby odrzucili niemiecką ofertę obecności niemieckich oddziałów na polskiej ziemi, odnosząc się do bolesnej historii polsko-niemieckiej. Ale fakt, że oferta z dobrymi intencjami zostaje najpierw przyjęta, a potem odrzucona i publicznie wniesiona kontrpropozycja świadczy o złym stylu” – komentuje Fritz.

Jak pisze, albo odpowiedzialni w Warszawie zorientowali się, że będą musieli tłumaczyć się z tego „tak” dla Niemców, albo ci sami ludzie próbują pod pretekstem pomocy dla Ukrainy wykorzystać okazję i wymierzyć cios Niemcom. I jedno, i drugie jest – zdaniem autora – problematyczne z niemieckiego punktu widzenia.

„Oznacza, że reputacja Niemiec u ich wielkiego sąsiada na wschodzie jest zrujnowana, a jednocześnie Berlin ma do czynienia z kimś, dla kogo antyniemieckie resentymenty są niekiedy ważniejsze niż jedność zachodniego sojuszu, dobre relacje z zachodnim sąsiadem, a nawet własne bezpieczeństwo” – czytamy. Zdaniem Philippa Fritza Berlin nadal powinien się starać o dobre relacje z „trudnym partnerem”, jakim jest Polska.

„Ten kraj jest po prostu zbyt blisko i zbyt ważny” – konstatuje warszawski korespondent „Die Welt”.

Czytaj więcej

Bosak: Powinniśmy przyjąć propozycję Niemiec. A jak nie ufamy, to patrzeć na ręce

„FAZ”: wzmocnić wschodnią flankę

Także dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) pisze o „niezwykłym zwrocie” w stanowisku polskiego rządu. Jeśli zgadza się to, o czym pisze polska prasa, że niemiecka pomoc nie pasuje do koncepcji antyniemieckiej kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego, nasuwa się pytanie, czy „partia rządząca PiS widzi wroga tylko na wschodzie” – stwierdza autor komentarza Nikolas Busse.

„Trzeba sobie móc pozwolić na luksus odrzucenia pomocy sojusznika” – pisze, zwracając uwagę na odmienne potrzeby w zakresie bezpieczeństwa innego sąsiada Polski – Słowacji (gdzie od kwietnia br. stacjonują niemieckie Patrioty – red.).

Jak czytamy dalej, niemiecka oferta pomocy Polsce była uzasadniona. To, że ostatnie uderzenie rakietowe na terytorium Polski było najwyraźniej błędnie wystrzelonym ukraińskim pociskiem, nie oznacza, że wojna nie może się kiedyś rozprzestrzenić na terytorium Sojuszu (Północnoatlantyckiego) – pisze Busse. I dodaje, że aby być na to przygotowanym, a przede wszystkim odstraszyć Moskwę, każde wzmocnienie wschodniej flanki NATO ma sens. Polska propozycja dostarczenia systemu Patriot do Ukrainy, to „jasna wymówka” – ocenia autor. Bowiem szkolenie ukraińskich załóg zajęłoby znacznie więcej czasu i pozbawiłoby Bundeswehrę, a tym samym i NATO, systemu broni, którego nie ma w nadmiarze – zauważa „FAZ”.

Czytaj więcej

Suski: Niemcy podskórnie wspierają agresję rosyjską na Ukrainie

„SZ”: nowa odsłona konfliktów

„Warszawa irytuje Berlin” – pisze na pierwszej stronie „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”) o „nowych rozdźwiękach” w stosunkach polsko-niemieckich. Według informacji dziennika polska propozycja przekazania Patriotów Ukrainie zaskoczyła rząd w Berlinie. Gazeta cytuje przewodniczącą komisji obrony w Bundestagu, Agnes-Marie Strack-Zimmermann, która podkreśliła, że niemiecka oferta pomocy nie polegała na tym, by umieszczać je w Ukrainie.

„Dla mnie to kuriozalne, jak odmiennie można ze sobą rozmawiać” – powiedziała. Zastosowanie Patriotów wymaga wyszkolonego personelu; to około 90 żołnierzy dla każdego systemu, a niemiecka oferta pod adresem Polski obejmuje trzy systemy Patriot – czytamy w „SZ”.

Jak piszą autorzy Daniel Broessler i Mike Szymanski, dyskusja o Patriotach to kolejna odsłona tarć na linii Warszawa-Berlin. Przypominają, że niemiecki rząd odmówił dostarczenia Polsce w ramach „wymiany okrężnej” nowoczesnych czołgów Leonard 2 za przekazane Ukrainie czołgi produkcji sowieckiej. Rząd PiS zarzuca też Berlinowi niewystarczające wsparcie dla Ukrainy w postaci dostaw broni i niedotrzymywanie obietnic.