„Bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO – rola Polski” – to oficjalna nazwa wydarzenia, które we wtorek zorganizowała Fundacja Aleksandra Kwaśniewskiego „Amicus Europae” i Instytut Bronisława Komorowskiego. Wszystko w rocznicę rozpoczęcia rozmów akcesyjnych do NATO.

I ta konferencja nie budziłaby zapewne zbyt wielu politycznych emocji, gdyby nie fakt, że była jednocześnie pierwszym spotkaniem liderów sejmowej opozycji w jesiennym sezonie politycznym. Swoje wystąpienia mieli Donald Tusk, Włodzimierz Czarzasty, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz i Jarosław Gowin. Czy konferencja przyniosła coś nowego?

Czytaj więcej

Michał Kolanko: Czas wyborczych decyzji dla opozycji. Jak zareaguje na apel Czarzastego?

Mapa drogowa

Wszyscy politycy mówili o bezpieczeństwie i znaczeniu wejścia do NATO. Wielokrotnie padły też odniesienia do wojny w Ukrainie.

Ale nie zabrakło też polityki. Najdalej poszedł współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty. Zaproponował w swoim przemówieniu pewnego rodzaju mapę drogową dla sejmowej opozycji. Jeden doskonale już znany element to ponowienie paktu senackiego. Czarzasty poszedł jednak dużo dalej i stwierdził, że powtórzenie tego porozumienia to za mało.

Poprosił o rozważanie powołania wspólnego komitetu wyborczego do Senatu, a także podpisanie przez partię sejmowej opozycji deklaracji, że po wyborach powstanie wspólny rząd. Czarzasty powiedział również, że opozycja powinna stworzyć plan na pierwsze 100 dni rządzenia.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania odbyła się konferencja prasowa Szymona Hołowni, lidera Polski 2050. Hołownia stwierdził jasno o formacie startu opozycji. – Żadne decyzje nie zapadły. Wszystko zależy od okoliczności, w czasie których będziemy je podejmować – zapowiedział.

Po konferencji dość ogólnie do deklaracji Czarzastego odniósł się lider PO Donald Tusk. – Wszyscy mają tu jak najlepszą wolę – powiedział w rozmowie z dziennikarzami. I dodał, że odczuwa satysfakcję, że mimo różnych emocji i wypowiedzi idea zjednoczonej opozycji ma wsparcie.

Tymczasem politycy PSL przypominają, że Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował już, by sejmowa opozycja przygotowała plan działania na czas po przejęciu władzy. „Przyjmijmy plan działania na pierwsze 100 dni rządu, który – mam nadzieję – wszyscy powołamy” – mówił Kosiniak-Kamysz w rozmowie z „Rzeczpospolitą” w czerwcu tego roku.

Trzy obszary – praworządność, energetyka, sprawy zagraniczne – wymieniane są w sejmowych kuluarach jako przestrzeń, gdzie o takie porozumienie byłoby najłatwiej.

Działania praktyczne

Opozycja o współpracy rozmawia na różny sposób od wielu miesięcy. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że w praktyce odbyło się już pierwsze spotkanie zespołu, który składa się z przedstawicieli sejmowych partii opozycyjnych oraz samorządowców i dotyczy porozumienia w sprawie paktu senackiego. – Rozmowa się odbyła bez żadnych nowych wiążących ustaleń – ucina jeden z naszych rozmówców znających sytuację, gdy pytamy o ewentualne postępy.

Nie ma też żadnych nowych sygnałów o tym, że sejmowa opozycja bliżej jest jakiegokolwiek rozstrzygnięcia, jeśli chodzi o współpracę w Sejmie. Z zastrzeżeniem, że zarówno oficjalnie, jak i nieoficjalnie wygląda na to, że kalendarz podejmowania decyzji ulegnie skróceniu. Wcześniej liderzy publicznie i w kuluarach mówili o wiośnie przyszłego roku jako czasie decyzji.

Teraz coraz więcej wskazuje na to, że na przełomie roku – być może w styczniu 2023 – opozycja w Sejmie zdecyduje się na jeden z wariantów startu. Obecnie nic nie wskazuje na to, by bez drastycznej zmiany ordynacji wyborczej doszło do powołania jednej listy. Ani nie ma sygnałów, by miało dojść do nagłego przyspieszenia. – Do stycznia każdy będzie budował swoją siłę, deklarując dobrą wolę publicznie – konkluduje jeden z naszych dobrze poinformowanych rozmówców.