Zygmuntowski został zapytany o to, jakie działania należy podjąć przeciwko wzrastającej inflacji.

- Walka z inflacją musi być priorytetem, bo jest to coś co realnie uderza w portfele obywateli. Wiemy, że inflacja działa inaczej na różne grupy społeczne, ale dla tych, którzy są najubożsi, jest najcięższa. Dla takich ludzi zmiana ceny produktów o złotówkę, które kosztują dwa złote, to bardzo duża zmiana. Walka metodami monetarnymi (z inflacją - red.) - które może stosować bank centralny - nie są wcale najlepsze. Oczywiście banki centralne stosują takie metody, żeby pokazać, że są aktywne, ale nie są to narzędzia, których należy używać w walce z tym kryzysem - podkreślił specjalista.

Wiemy, że inflacja działa inaczej na różne grupy społeczne, ale dla tych, którzy są najubożsi jest najcięższa

Jan Zygmuntowski, Polska Sieć Ekonomii

Zdaniem ekonomisty rząd "powinien podjąć bardziej skomplikowane działania ws. inflacji, niż uderzanie 'młotkiem' w stopy procentowe".

- Wymaga to jednak pewnej woli politycznej. Chodzi o takie rozwiązania jak np. wprowadzenie cen regulowanych i skutecznej polityce antymonopolowej, czyli sprawdzeniu, jakie firmy mają pozycję monopolistyczną na rynku. Jednym z rozwiązań jest także opodatkowanie nadzwyczajnych zysków firm. Paleta możliwości jest dość szeroka i daje nam okazję do precyzyjnej interwencji - stwierdził naukowiec.

Zygmuntowski prognozował następnie, że działania podjęte przez rząd "zmniejszą inflację w perspektywie roku".

- To oznacza wyhamowanie gospodarki i obniżkę pensji dla pracowników budżetówki - drugi rok z rzędu. Jest to podejście "balecerowiczowskie", czyli zajechanie pracowników. Można było lepiej wydać środki z tarcz antyinflacyjnych, np. zainwestować w spółdzielnie energetyczne, co pozwoliłoby na stworzenie wspólnot odpornych na kryzys. Wtedy inflacja, także potrwałaby rok, ale panowałyby zupełnie inne warunki - uważa ekonomista.