Prezes PiS odniósł się w Mielcu do rosnącej inflacji i zachwalał projekty społeczne, wdrożone przez rząd PiS, oraz dodatki, w szczególności uchwalony w Sejmie w piątek dodatek do ogrzewania. - Jest nas stać na to, żeby się przed tym wszystkim bronić. Zakładając, że inflacja w przyszłym roku będzie już mniejsza, niż w tym, a z czasem opadnie. A straty społeczne będą - nie ma co się oszukiwać, nie da się tak zupełnie suchą nogą przez to przejść - ale będą niewielkie - zapewniał.

- To jest różnica między nami a naszymi poprzednikami. Jestem przekonany, że gdyby dzisiaj przy władzy była ekipa Tuska, to mielibyśmy podobną politykę do tej z lat 2010-2013, tzn. straty społeczeństwa, straty także przedsiębiorstw, bo przecież to uderza także w przedsiębiorstwa, byłyby bardzo duże - mówił Kaczyński. - Robimy wszystko, żeby Polacy byli ogrzewani, ażeby wzrost cen uderzał w nich stosunkowo mało. I będziemy robili to także w przyszłym roku. To jest ta sprawa dzisiaj najważniejsza - dodał.

Czytaj więcej

Dziambor: Obecny budżet jest publicystyką, a dodatki PiS nie są żadną pomocą

Według Kaczyńskiego w stosunku do PiS często formułowany jest zarzut nicnierobienia. - To jest całkowite kłamstwo - zaprzeczał prezes PiS. - Tu wchodząc, słyszałem „złodzieje, złodzieje”. Proszę państwa, kto pozwolił na okradanie Polski na dziesiątki, setki miliardów złotych? Kto? - pytał zgromadzonych, samemu odpowiadając: „Tamci!”

- Kto dokonywał też różnego rodzaju mniejszych afer, bo ta VAT-owska była największa i paliwowa druga, ale też takie jak Amber Gold i tak dalej, i tak dalej, bo tego było naprawdę mnóstwo. Kto to zrobił? My czy oni? - kontynuował Kaczyński. - Czy my przyjmujemy zasadę pana Neumanna, że sądy są nasze i póki jesteś w Platformie Obywatelskiej, to ci nic nie zrobią? Nie. My karzemy naszych ludzi, my karzemy tak ostro, że nawet w jednym wypadku to kosztowało tego człowieka życie - powiedział prezes PiS, jednak nie wyjaśnił, kogo ma na myśli. - Ale tak było - uciął.

Z informacji uzyskanych przez "Rzeczpospolitą" ze źródeł w PiS wynika, że Jarosław Kaczyński miał na myśli byłego senatora PiS, Stanisława Koguta

- Krótko mówiąc, my jesteśmy naprawdę pod tym względem twardzi. A że nie jesteśmy idealni, że różne rzeczy się zdarzają? No zdarzają się, proszę państwa, nie ma na świecie ludzi idealnych, nie ma ludzi bezgrzesznych, poza Chrystusem i Maryją. I nam się różne rzeczy zdarzają. Ale my na to reagujemy. Jeżeli dzisiaj niektórzy narzekają, że odpowiednie służby, a szczególnie biuro antykorupcyjne (CBA - red.) głównie się koncentruje na „naszych”, a nie na „obcych”, że tak powiem, to to jest wynik zalecenia, który dałem jeszcze jako premier - stwierdził Kaczyński, zaznaczając, że ma na myśli jego rządy jako premiera w latach 2006-2007.

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

- Ja przy każdej przysiędze kolejnej grupy mówiłem: „pamiętajcie, przede wszystkim musicie pilnować tych, którzy aktualnie są przy władzy. I to jest rzeczywiście realizowane - zapewnił lider PiS.