Czytaj więcej

"Rzeczpospolita" o katastrofie ekologicznej na Odrze: Najnowsze informacje i komentarze

- Poprzednie pięć dni spędziłam w swoim okręgu wyborczym, wśród ludzi. Podróżowałam wzdłuż Odry, żeby zobaczyć jak tam wygląda sytuacja - mówiła posłanka z Gryfina (woj. zachodniopomorskie).

- Z każdą kolejną konferencją pani minister (Anny) Moskwy, ministra (Andrzeja) Adamczyka, z wypowiedziami premiera czy też ministra (Jacka) Ozdoby, nabieram pewności, że nie chodzi o to, żeby znaleźć sprawcę, ale żeby szukać. Trzy tygodnie bezczynności, zamiatania pod dywan, niereagowania. Trucizna przepłynęła Odrą 300 km zanim dotarła do nas, do województwa zachodniopomorskiego. Gdybyśmy wiedzieli wcześniej, zareagowalibyśmy wcześniej - podkreśliła Kotula.

Czytaj więcej

Kto zatruł Odrę? Prokuratura ma już wszystkie materiały o firmach przy rzece

- Od pięciu dni słucham pani minister Moskwy mając szczerą nadzieję, że usłyszę odpowiedź na to, co zabiło Odrę. Tymczasem hipotezy, hipotezy, hipotezy. Rząd, który nie jest w stanie znaleźć sprawcy, powinien podać się do dymisji - przekonywała posłanka.

- W świecie rzeczywistym ludzie, którzy kochają Odrę, ale także przedsiębiorcy, których biznesy łączą się z Odrą, którzy żyją z Odry, są załamani tą sytuacją. Nad Odrą płynie rzeka łez. Ludzie są załamani - dodała.

Kotula pokazywała też na antenie TVN24 zdjęcie martwego jesiotra. - Jesiotr to jedyna ryba objęta ochroną gatunkową w Polsce. To jesiotr wyłowiony z Odry na naszym terenie. Martwy jesiotr jest jak martwy tygrys bengalski biały. To znaczy, że niekompetencja, nieodpowiedzialność, brak działań rządu i jego przedstawicieli zabiło tego jesiotra, Odrę, ryby - mówiła posłanka.

- Nie wierzę, że się dowiemy co jest przyczyną tej katastrofy - przyznała też Kotula.

- My nie wiemy co jest na dnie rzeki. Uważamy, że tam jest cmentarz - przekonywała.