W Cieśninie Tajwańskiej kilkanaście okrętów Chin i Tajwanu próbowały blokować się nawzajem i nie dopuścić do przekroczenia linii wyznaczającej jej środek. Oficjalnie Pekin jej nie uznaje, twierdząc, że wyspa jest tylko „zbuntowaną prowincją”, której nie oddzielają żadne granice.

– Po dziesięć okrętów z każdej strony płynęło w bliskiej odległości w cieśninie, Chińczycy próbowali przekraczać linię. (…) Tajwańczycy starali się – tam, gdzie to było możliwe – blokować ich i nie dopuszczać do jej przekroczenia. Zmuszali ich do zmiany kursu i w końcu do powrotu na swoją stronę – opowiadała agencji Reuters „anonimowa osoba znająca przebieg wydarzeń”.

Czytaj więcej

Resort obrony Tajwanu: Chińska armia ćwiczyła atak na Tajwan

Zabawy morskie

Ta „morska zabawa w kotka i myszkę” zablokowała ruch w cieśninie, jednym z najważniejszych szlaków handlowych na świecie. Wszystko z powodu zeszłotygodniowej 19-godzinnej wizyty przewodniczącej amerykańskiej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi na wyspie, której międzynarodowe uznanie Pekin stara się ograniczyć wszelkimi środkami.

Czytaj więcej

Tajwan "odpowiednio" reaguje na chińskie manewry

Teraz Pekin przedłuża manewry do połowy sierpnia, ale już dalej do wyspy – na Morzu Żółtym i w Zatoce Pohaj, znacznie bliżej Japonii.

Na akwenach w pobliżu Tajwanu chińska flota ćwiczyła strzelanie ostrą amunicji. Armia Pekinu wystrzeliła też 11 balistycznych pocisków krótkiego zasięgu. Jednak prawie połowa z nich trafiła z japońską wyłączną strefę ekonomiczną na morzu, już wywołując zdenerwowanie w Tokio.

Nikt do końca bowiem nie jest pewien, co Pekin chce osiągnąć swymi manewrami. Kraje demokratyczne podejrzewały, że może on próbować sprowokować zbrojny konflikt z wyspą, tym bardziej że w stronę Tajwanu jednorazowo leciało ponad 20 chińskich samolotów bojowych. Napięcie zwiększa fakt, że Pekin zerwał kontakty między swymi wojskowymi a amerykańskimi, które umożliwiłyby uniknięcie przypadkowych spięć. Jednocześnie oficjalnie ogłosił zastopowanie negocjacji z USA w ośmiu obszarach (w tym na temat zmian klimatycznych oraz zwalczania przestępczości transgranicznej, głównie handlu narkotykami).

A z drugiej strony w kierunku Tajwanu ruszyły zespoły bojowe amerykańskiej floty: lotniskowca Ronald Reagan, USS Tripoli (z Okinawy) oraz USS America (z portu Sasebo w Japonii). W Cieśninie czekały na nie dwa chińskie lotniskowce: Liaoning i Shandong.

Co musi Xi

– Cała ta eskalacja wojskowych ruchów (wokół wyspy – red.) to sygnał dla świata, że Pekin jest w stanie zablokować lub najechać wyspę – sądzi Patrick Cronin z konserwatywnego amerykańskiego think-tanku Hudson Institute.

Xi Jinping znajduje się pod naciskiem wewnątrzpolitycznych konieczności. Jesienią odbędzie się XX zjazd partii komunistycznej, który powinien wydać zgodę na jego kolejną kadencję jako „przywódcy Chin”. Tymczasem kraj od początku pandemii znajduje się w izolacji, która odbija się mocno na gospodarce. Jednak rządowa polityka „zero tolerancji” wobec Covid-19 (która prowadzi do izolowania wielomilionowych metropolii) nie daje oczekiwanego rezultatu, gdyż zarażeni bez przerwy pojawiają się w różnych miejscach kraju. To wszystko może odbić się na popularności Xi, który podobno natknął się w partii komunistycznej na opozycję w sprawie przedłużenia swoich rządów. Dwie kadencje „przewodniczącego” wyznaczył bowiem 30 lat temu Deng Xiaoping, by uniknąć problemów, jakie powstały na skutek dożywotnich rządów Mao Zedonga.

– Niedającym się zaprzeczyć faktem jest to, że Pekinowi nie udało się zablokować wizyty Pelosi. W odpowiedzi komuniści muszą urządzać show – podsumował singapurski ekspert Bilahari Kausikan.

Kogo blokować

Jednak amerykańscy wojskowi nie są pewni, czy w Cieśninie Tajwańskiej odbywa się tylko propagandowy pokaz. Zarówno oni, jak i Tajwańczycy uważają, że chińska armia ćwiczy albo inwazję na wyspę, albo jej blokowanie. – Tajwan dla Pekinu to nie jest problem łatwy do rozwiązania środkami wojskowymi. Wyspę trudno atakować poprzez 100-milową Cieśninę, w której często są sztormy – uważa emerytowany amerykański generał i były doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Herbert McMaster.

W dodatku Tajpej już od ubiegłej jesieni zaczęła niepokoić chińska aktywność wojskowa wokół wyspy i dlatego na początku obecnego roku zwiększył swe wydatki wojskowe o 8,6 mld dolarów. – Właśnie teraz jest czas na to, by Tajwan kupował i odbierał sprzęt wojskowy. Zaopatrywanie wyspy będzie znacznie trudniejsze, gdy Chiny dokonają inwazji – tak, jak to jest obecnie w Ukrainie – podkreśla amerykańska ekspert Rebeccah Heinrichs.

W USA sądzą, że biorąc pod uwagę wolę walki Tajwańczyków, w razie konfliktu Pekin może ograniczyć się do długotrwałej blokady wyspy, która miałaby zniszczyć jej gospodarkę. – Ale taka blokada zniszczyłaby nie tylko gospodarkę Tajwanu, lecz i globalny handel w rejonie południowo-zachodniego Pacyfiku – uważa McMaster.

Pojawiają się też głosy, że prawdziwym celem Pekinu nie jest wcale blokada Tajwanu, lecz izolowanie Japonii, będącej „prawdziwym centrum siły w przeciwstawianiu się Chinom”.