W 2020 roku Kancelaria Premiera ogłosiła publiczny przetarg na „Wykonanie badań społecznych" na potrzeby rządu. Zamówienie podzielono na trzy części. Pierwsze miało objąć co najmniej tysiąc Polaków, drugie szacowano na 600 wywiadów i trzecie na 9 wywiadów – jak pisała jako pierwsza "Rzeczpospolita", KPRM zamierzał przeznaczyć na badania blisko 2,4 mln zł. Zamawiający nie zakreślił tematów sondażu, a postawił wymóg badania na grupie reprezentatywnej oraz szybki termin realizacji i przekazania raportu z każdego z badań np. w przypadku największego zlecenia do dwóch tygodni.
Czytaj więcej
Rządowa sondażownia przez własny błąd odpadła w przetargu na wykonanie badań społecznych dla rządu.
Swoją ofertę złożyło m.in. państwowe Centrum Badania Opinii Społecznej. Jak się później okazało, oferta została odrzucona ponieważ brakowało dokumentów, na podstawie których komisja mogłaby stwierdzić m.in., jaka jest cena oferty i w jakim stopniu spełnia ona kryteria oceny".
W dniu publikacji artykułu w "Rzeczpospolitej" premier Mateusz Morawiecki miał zapytać swoich współpracowników o szczegóły.
Czytaj więcej
Do sieci trafiły kolejne e-maile, które mają pochodzić ze skrzynki szefa KPRM Michała Dworczyka. Z opublikowanej wiadomości wynika, że szef KPRM Mi...
Odpowiedzi miał udzielić Tomasz Matynia, przedstawiciela premiera w Radzie CBOS. "Szefie, szkoda w ogóle pisać... Poprosiliśmy ich żeby się zgłosili, ale tego, żeby wysłali dokument z podpisem już nie miałem jak przypilnować. To była olbrzymia szansa dla CBOS. Moim zdaniem to przyczynek do zwolnienia Pani Dyrektor Grabowskiej. Wielki wstyd" - czytamy w mailach, które we wtorek wypłynęły do internetu.
"Przecież to jest działanie na szkodę CBOS! Tak jak napisał Tomek tę kobietę powinno się odwołać natychmiast" - miała napisać Anna Wójcik, dyrektor biura Prezesa Rady Ministrów
Podobnie sprawę miał skomentować Norbert Maliszewki, który także zasiada w Radzie CBOS. "Zgadzam się, że taki błąd może być też powodem do dymisji" - czytamy,