Swoje rozmowy z Julią Przyłębską, przedstawioną jako Julia P.,  Dworczyk szczegółowo relacjonował premierowi Mateuszowi Morawieckiemu.

Z prezes TK Dworczyk poruszał kwestie tych decyzji, które miały mieć wpływ na budżet państwa.

Były to m.in. kwestie przejścia na emeryturę kobiet z rocznika 1953, wobec których Trybunał uznał za niekonstytucyjny mechanizm obniżania podstawy obliczenia emerytury bez uprzedzenia. Uznał wówczas, że decydując się przejść na wcześniejszą emeryturę, kobiety nie wiedziały, że może to wpłynąć na wysokość ich świadczenia powszechnego.

Latem 2020 r. senatorowie bez poprawek przyjęli nowelizację ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, która pozwoli na przeliczenie świadczeń emerytów urodzonych w 1953 r. na korzystniejszych zasadach - opisuje Onet.

To jedna ze spraw, o której Dworczyk rozmawiał z Przyłębską. Dwie pozostałe, o których pisze w mailu do Morawieckiego, także dotyczyły spraw, które miały wpływ na finanse państwa.

Czytaj więcej

Afera e-mailowa. "Spróbujmy pokazać, że to państwo działa"

Tzw. afera mailowa miała swój początek w czerwcu ubiegłego roku. W sieci pojawiły się zrzuty ekranu, przedstawiające domniemaną korespondencję Michała Dworczyka z innymi członkami rządu i politykami związanymi z obozem władzy.

Dworczyk twierdził wówczas, że doszło do włamania do jego skrzynki mailowej i zawiadomił w tej sprawie odpowiednie organa. Nigdy jednak nie oświadczył, że prezentowane screeny są sfałszowane.

W opublikowanych wcześniej maili współpracownicy premiera omawiali m.in. przygotowywanie ataków na szefa ZNP Sławomira Broniarza i hejterskiej akcji wobec nauczycieli, "przykrycie" kwestią uchodźców na granicy polsko-białoruskiej sprawy polexitu, czy "próby pokazania, że to państwo działa".

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ