W Pałacu Prezydenckim Andrzej Duda spotkał się w poniedziałek po raz kolejny z przedstawicielami samorządu. Tym razem prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, prezydent Sopotu Jacek Karnowski i marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak ze stowarzyszenia TAK! Dla Polski przekazali prezydentowi Andrzejowi Dudzie białą księgę, która jest podsumowaniem rekomendacji z obrad Samorządowego Okrągłego Stołu, które odbyły się na początku czerwca we Wrocławiu.
Biała księga, jak i wspomniane wydarzenie poświęcone były zmianom w prawie na rzecz uchodźców z Ukrainy. – W księdze znalazły się bardzo konkretne zmiany w przepisach, które należy jak najszybciej implementować do polskiego porządku prawnego. A drugi wątek to finanse, ponieważ poprzez liczne zmiany podatkowe samorządy zostały dość istotne osłabione – mówił po spotkaniu prezydent Sutryk.
Czytaj więcej
Gdyby w Polsce nie było opozycji ani krytycznych mediów, wreszcie dałoby się tym krajem normalnie rządzić.
Ma też powstać wspólny zespół, który będzie opracowywał bardzo konkretne propozycje legislacyjne na bazie przedstawionych rekomendacji. Z relacji wynika, że atmosfera spotkania była „bardzo dobra”.
Ale kwestia wsparcia dla Ukraińców w Polsce to niejedyny temat, który był poruszony na spotkaniu.
Bo od kilku tygodni trwa dyskusja na temat terminu wyborów samorządowych i szykowanej przez PiS ustawy, która ma przesunąć ten termin z jesieni przyszłego roku na 2024 rok. Ale na taką ustawę musi się jeszcze zgodzić prezydent Andrzej Duda.
Terminów lepiej nie zmieniać
Termin wyborów i potencjalny zbieg kampanii samorządowej i parlamentarnej to fundamentalna kwestia, która może zdefiniować nie tylko kształt starcia w przyszłym roku, ale też jego wynik. Politycy PiS podkreślają, że ustawa przesuwająca termin jest już gotowa.
Czytaj więcej
Ustawa, która ma przesunąć termin wyborów samorządowych o pół roku, jest już gotowa - poinformował wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. - Prawdopo...
Sprawa pojawiła się w trakcie poniedziałkowego spotkania prezydenta Dudy z samorządowcami. O to pytał swoich rozmówców Andrzej Duda. – Nasze stanowisko jest jasne. Dla nas terminy wynikające z porządku konstytucyjnego są święte. Chcielibyśmy, aby wybory samorządowe odbyły się zgodnie z konstytucją – mówił w poniedziałek Sutryk. – Porównaliśmy przesunięcie wyborów do wyborów kopertowych – dodał Jacek Karnowski. – Nie padła żadna ostateczna deklaracja, ale jesteśmy pełni nadziei – podkreślił prezydent Sopotu.
W poniedziałek Andrzej Dera, minister w KPRP, przyznał, że co do zasady podejście prezydenta do terminu wyborów jest jasne. – Znam generalne podejście pana prezydenta dotyczące kwestii wyborów. Pan prezydent uważa, że najlepszym rozwiązaniem jest to, aby wybory odbywały się w terminach konstytucyjnych – mówił w TVP1.
Ustawa przesuwająca termin ma trafić do Sejmu w najbliższym czasie – wynika z deklaracji polityków PiS. Co oznaczałoby jej hipotetyczne zawetowanie przez prezydenta?
Zdaniem naszych rozmówców równoległe kampanie sejmowe i samorządowe to wyzwanie. – Po pierwsze, równoległa kampania samorządowa i sejmowa to bardzo duży problem organizacyjny dla partii politycznych i komitetów wyborczych. Chodzi o finansowanie dwóch kampanii jednocześnie. Po drugie, pojawia się problem w postaci braku możliwości wykorzystywania mocnych nazwisk. Nie będzie można np. robić prekampanii do Sejmu, a później kampanii samorządowej. To sprawy, które dotyczą wszystkich. Ale jest też problem dla opozycji – zauważa w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Michał Kabaciński, były poseł, a obecnie PR-owiec.
– Wspólna kampania wzmocni presję na jedną listę. A dla wielu osób z opozycji utrudniłoby to start z własnych komitetów w wyborach samorządowych, jeśli jednocześnie opozycja stworzyłaby jeden lub dwa bloki w wyborach do Sejmu. Również wyborcy mieliby problem, bo musieliby analizować jednocześnie np. programy samorządowe i parlamentarne partii i kandydatów – mówi Kabaciński.
Kwestia mobilizacji
Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, zauważają, że jednoczesna kampania ułatwiłaby opozycji mobilizację poprzez zaangażowanie samorządowców we własne kampanie wyborcze.
Czytaj więcej
38,5 proc. zdecydowanych wyborców chce głosować na Prawo i Sprawiedliwość - wynika z sondażu pracowni Estymator.
Ale i z tej sytuacji jest potencjalnie wyjście. Jeśli prezydent nie podpisze ustawy, PiS może spróbować skrócić kadencję Sejmu i doprowadzić do wyborów sejmowych np. na wiosnę 2023 roku.
Ale to z kolei wymagałoby porozumienia z opozycją w Sejmie, bo PiS samodzielnie nie ma głosów do uchwały o skróceniu kadencji.