Neutralność służyła Szwajcarom jak mało komu. Kraj otoczony przez walczące strony w pierwszej i drugiej wojnie światowej od przeszło 200 lat żyje w pokoju. Ale na widok rosyjskich zbrodni w Ukrainie przestał czuć się bezpiecznie.

Strach przed Rosją

Szwajcarskie Ministerstwo Obrony szykuje więc raport, w którym jedną z rozważanych opcji jest członkostwo w NATO. Już teraz szefowa resortu Vila Amherd poleciała do Waszyngtonu, by nawiązać bliższą współpracę wojskową z USA. Planowane są też regularne spotkania przedstawicieli szwajcarskich władz i dowództwa sojuszu.

Czytaj więcej

Sztokholm boi się wojny

Austria neutralność ma wpisaną do konstytucji, a kanclerz Karl Nehammer podkreśla, że „tak było, jest i pozostanie”. Ale i w Wiedniu nabiera rumieńców debata, co robić, by kraj nie okazał się kolejną ofiarą Putina. Grupa 50 czołowych ekspertów wojskowych zaapelowała o rozważenie członkostwa w NATO. Dyskusji w tej sprawie domaga się też opozycja.

Kompetencje Komisji Europejskiej w sprawach wojskowych były dotąd minimalne. Ale i ona uważa, że wobec rosyjskiego zagrożenia trzeba to zmienić. – Musimy wydawać na obronę więcej, mądrzej i przede wszystkim wspólnie – przekonuje szef unijnej dyplomacji Josep Borrell, który przed inwazją został upokorzony przez Rosjan, gdy poleciał do Moskwy w naiwnej wierze, że powstrzyma Putina.

Unijne władze przygotowały raport, w którym wskazują na słabości sił zbrojnych państw „27”. Bruksela przekonuje do wprowadzenia systemu wspólnych zakupów broni, by nie dublować inwestycji. Domaga się też integracji przemysłu zbrojeniowego państw członkowskich. I namawia do zmian w Europejskim Banku Inwestycyjnym (EBI), by mógł finansować zbrojenia. Jeszcze parę miesięcy temu było to nie do wyobrażenia. Państwa członkowskie były zazdrosne o swoje kompetencje w jednym z najbardziej wrażliwych dla suwerenności obszarów. Lecz już w czerwcu przywódcy „27” mogą się na to zgodzić.

Tempo akcesji

Testem jedności Zachodu będzie jednak szybkość przyjmowania Szwecji i Finlandii do NATO. Ambasadorowie obu krajów w środę złożyli w kwaterze głównej sojuszu oficjalne podania o członkostwo. – Gorąco ich witamy, to nasi najbliżsi partnerzy – nie ukrywał zadowolenia sekretarz generalny Jens Stoltenberg.

Odpowiedź NATO ma zostać ogłoszona za dwa tygodnie. Proces ratyfikacji przez parlamenty 30 państw sojuszniczych ma zająć ledwie parę miesięcy, tak duże są obawy przed zemstą Rosji. Czy się uda, zależy od przełamania oporu Turcji, która chce w zamian wydania przez Skandynawów członków kurdyjskiej organizacji PKK (Partia Pracujących Kurdystanu) uważanej przez Ankarę za terrorystyczną.