Czy wciąż należy pan do klubu parlamentarnego PiS?

Tak. W PAP pojawiła się tzw. nieoficjalna informacja, czyli przeciek z najwyższego kierownictwa, że mam zostać wykluczony z PiS. Formalnie to się nie stało, ponieważ ja nie jestem członkiem partii, jestem członkiem klubu parlamentarnego PiS. Wykluczenie z klubu to nie jest jednoosobowa decyzja. To decyzja całego klubu, który musi się w tej sprawie fizycznie zebrać. Musi być 50 proc. frekwencji, żeby było ważne takie spotkanie. To są wszyscy europosłowie, posłowie, senatorowie, grono prawie 300 osób. Musi być postawiony wniosek przewodniczącego klubu, który musi zostać przegłosowany bezwzględną większością głosów.

PiS może stać się kolejną formacją, która wypłynęła na bardzo dobrych hasłach, zyskała ponad 40 proc. poparcia społecznego, która w niesławie przegra wybory.

Jan Maria Jackowski

Rozmawiał pan z Jarosławem Kaczyńskim o wyrzuceniu z klubu?

Nie, nikt się ze mną nie kontaktował z kierownictwa PiS. Nikt mnie nawet o niczym nie poinformował. O całej sprawie dowiedziałem się z mediów.

Czytaj więcej

Jackowski: W okręgu uzyskałem więcej głosów niż PiS na swoją listę do Sejmu

Chciałby pan pozostać w klubie PiS?

To był bardzo dobry projekt polityczny, z bardzo dobrym programem i diagnozą sytuacji. Odejście od programu i błędy, które zostały poczynione, powodują, że powiększa się grupa osób, które czują się zawiedzione PiS. Ta grupa jest coraz większa. Z własnego doświadczenia wiem, ile było formacji w Polsce po 1989 roku, które na fali znakomitych obietnic, że nie będzie nepotyzmu, kolesiostwa, będzie inna jakość, jeżeli chodzi o politykę międzynarodową, powrót do suwerenności, do podmiotowości w rozsądnych sojuszach Unii Europejskiej i NATO. Grupa wyborców rozczarowanych PiS będzie coraz większa. PiS może stać się kolejną formacją, która wypłynęła na bardzo dobrych hasłach, zyskała ponad 40 proc. poparcia społecznego, która w niesławie przegra wybory. Przed tym przestrzegam i mam nadzieję, że nastąpi korekta kursu obozu rządzącego, powrót do standardów i programu. Krytykowałem „piątkę dla zwierząt" uderzającą w nasz elektorat wiejski, z której PiS się wycofało. Krytykowałem nepotyzm, kolesiostwo – PiS przyjęło kuriozalną uchwałę, dzielącą nepotyzm na słuszny i niesłuszny, mającą walczyć z kolesiostwem. Krytykowałem nieuzasadnione zarobki współpracowniczek pana prezesa NBP – Sejm przyjął odpowiednią ustawę. Krytykowałem wadliwe podstawy prawne ograniczeń w czasach pandemii – sądy przyznają mi rację. Krytykowałem niechlujstwo Polskiego Ładu, to nawet ministra finansów odwołano. Krytykowałem niejasne wyjaśnienia w sprawie Pegasusa i tu też miałem rację. W tych wszystkich kwestiach merytorycznie miałem rację, więc nie widzę podstaw do usuwania mnie z klubu PiS. W gronie poselskim znalazłoby się znacznie więcej kandydatów do wykluczenia, którzy naruszają standardy moralne, ale PiS nie może sobie pozwolić na wyrzucenie posłów, bo nie będzie miało większości. Mamy do czynienia z hipokryzją władz, która uderza w senatora, bo nie ma znaczenia, czy PiS będzie miało 47 czy 46 senatorów, bo i tak jest tam w opozycji. Dlatego postanowiono we mnie uderzyć, może z powodu rozgrywek personalnych. Podwójne standardy i hipokryzję PiS dobrze obrazuje sprawa posła Łukasza Mejzy.

Czy był pan podsłuchiwany za rządów PiS?

Nie mam takich informacji, więc się nie wypowiadam publicznie na ten temat.

Czytaj więcej

Komisja śledcza ds. inwigilacji. Terlecki: Głosowanie nad powołaniem w marcu

Czy powinna powstać sejmowa komisja śledcza ws. Pegasusa?

Tak. Jeżeli pojawiły się publiczne zarzuty, że był metodami operacyjnymi inwigilowany ważny senator, polityk największej partii opozycyjnej i nie ma klarownego wyjaśnienia sprawy, to opozycja ma podstawy do twierdzenia, że w czasach PiS nie można w sposób w pełni demokratyczny przeprowadzić wyborów parlamentarnych. W interesie obozu rządzącego i państwa polskiego jest wiarygodne oraz kompleksowe wyjaśnienie tych spraw. Jeżeli były jakieś naruszenia prawa, to winni powinni ponieść odpowiedzialność. Starałem się kolegów przekonać do tego stanowiska, ale próbowano sprawę chować pod dywan i myślano, że ona przyschnie. Nie przyschła i widać, że ma potencjał rozwojowy.

Współpraca: Przemysław Malinowski