Po informacji, że Sanofi pomoże Pfizerowi i BioNTechowi w zwiększeniu produkcji szczepionki przeciw Covid-19, wywiązała się dyskusja, czy lek mógłby być wytwarzany przez polskie firmy. Według Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF), reprezentującego 18 krajowych producentów leków, krajowe firmy byłyby w stanie uczestniczyć w łańcuchu produkcji szczepionki pod warunkiem dodatkowych inwestycji i współpracy z właścicielem patentu w zakresie otrzymania oraz wdrożenia licencji.

Dowiedz się więcej: Czy polskie firmy mogą produkować szczepionkę przeciw Covid-19

Adrian Zandberg z partii Razem ocenił w czwartek w TVN24, że „jeżeli chcemy, żeby świat się szybko zaszczepił, to musimy rozluźnić ochronę patentową”. - To, co proponuje Lewica i o czym mówi lewica europejska, czyli czasowe rozluźnienie ochrony patentowej, nie oznacza, że tę produkcję musi przejmować państwo. Chodzi o to, żeby każda linia produkcyjna, z której można teraz skorzystać, niezależnie od tego, czy publiczna, czy prywatna, została wykorzystana. Chodzi o to, żebyśmy nie spowalniali tempa produkcji szczepień w imię zysku kilku korporacji - tłumaczył.

- Dziś wybór, przed którym stoimy, to jest wybór, w którym po jednej stronie jest życie i zdrowie ludzi, a po drugiej, ideologiczne uprzedzenia, które część liberalnej centroprawicy ma, gdy słyszy o tym, żebyśmy czasowo ograniczyli prawa patentowe. Mamy sytuację naprawdę kryzysową. Epidemia zatrzymała cały świat. Musimy z niej wyjść jak najszybciej, a możemy to zrobić tylko i wyłącznie bardzo mocno zwiększając produkcję szczepionek - ocenił poseł Lewicy. - Nie jesteśmy wyspą. Jest nas na planecie kilka miliardów ludzi. Jeżeli ktoś ma złudzenia, że możemy poradzić sobie z epidemią w Polsce czy w UE, a gdzieś tam na świecie ludzie nadal będą umierać, bo nie będą mieli dostępu do szczepionki, to jest po prostu naiwne. Ten rok pokazał, że droga od targu w Wuhan do zatkanych szpitali w Europie, do lockdownu w Polsce, jest naprawdę bardzo krótka. Jeśli chcemy pokonać tę epidemię, to musimy to zrobić globalnie - dodał.

Zandberg zwrócił uwagę, że „Indie starają się od grudnia zbudować międzynarodową koalicję na rzecz tego, żeby poluzować prawo licencyjne”. - Kroki, które obecnie podejmuje AstraZeneca, to jest wynik tego, że zaczęto rozmawiać, nie z pozycji na kolanach. I to, czego chce Lewica, to to właśnie - żebyśmy prowadzili politykę podmiotową, pragmatyczną. Chodzi o to, żeby szczepionek było jak najwięcej - wyjaśniał.

Zdaniem polityka Razem „dziś mamy sytuację postawioną na głowie, w której na olbrzymią skalę finansujemy badania z publicznych funduszy”. - To oznacza, że musimy zacząć patrzeć na leki jako na dobro publiczne, na bezpieczeństwo lekowe jako na wartość, która jest wyższa, niż kwartalne zyski tej czy innej korporacji. A na polityków jako na ludzi, którzy są odpowiedzialni za to, żeby to bezpieczeństwo zapewnić, a nie zrzucają to, mówiąc „załatwi do za nas rynek”. Bo potem kończy się to właśnie tak jak teraz - niedoborami szczepionek, długimi kolejkami, milionami rozczarowanych osób, które nie mogą doczekać, żeby w końcu się zaszczepić - powiedział.

- Trzeba po prostu zbudować infrastrukturę i zainwestować w polską biotechnologię, w polską naukę, w badania, rozwój. To jest coś, czego przez lata nie robiliśmy. Najwyższy czas to zmienić. Po prostu potrzebujemy zwiększyć publiczne wydatki na badania i rozwój. Chyba, że chcemy przy każdym kryzysie zdrowotnym znowu wzruszać ramionami i mówić „słuchajcie, nie mamy co zrobić” - stwierdził Adrian Zandberg.