W czwartek pojawiła się informacja, że Adam Bielan został zawieszony w prawach członka Porozumienia. Jednak według części polityków Porozumienia prezydium partii, które zawiesiło w prawach członka Bielana "obradowało w niezgodnym ze statutem składzie", przez co zawieszenie europosła nie ma mocy prawnej.

Co więcej - wobec nie przedłużenia Gowinowi mandatu przewodniczącego partii po zakończeniu trzyletniej kadencji (przed trzema laty) Bielan, pełniący funkcję przewodniczącego konwencji krajowej partii, miałby być - zgodnie ze statutem - p.o. przewodniczącym Porozumienia.

Arłukowicz komentując tę sytuację ubolewał, że obóz rządzący, zamiast zajmować się walką z pandemią i szczepieniem Polaków, "zajmuje się sobą, zawieszają się, stwierdzają, kto jest prezesem, a kto nie jest".

Europoseł ocenił jednocześnie, że poprzez Bielana w Porozumieniu działa Jarosław Kaczyński, który "pożera swoje przystawki".

- Tak naprawdę to wszystko jest gra Jarosława Kaczyńskiego - mówił Arłukowicz przypominając, że wcześniej władzę w Porozumieniu próbowała przejąć Jadwiga Emilewicz. - Skończyła w PiS-ie i teraz tak samo będzie. Ci, którzy będą próbowali wojować w tej partyjce, która mogłaby zwołać swoje zebranie w windzie, bo tam się wszyscy pomieszczą, skończą w PiS-ie - ocenił polityk.

Arłukowicz dodał, że "walki pod dywanem w obozie rządzącym" mogą doprowadzić do przedterminowych wyborów (kadencja Sejmu wygasa w 2023 roku).

- To wszystko jest trochę kabaretowe, bo słyszymy o wymianach zamków w drzwiach. Proponuję, żeby jeszcze okna uszczelnili w partii, bo być może tamtędy ktoś wejdzie - kpił Bielan.