- Biorąc pod uwagę, że moja córka ma 15 lat, a moje nazwisko jest lokalnie znane, jest to po prostu karygodne i obrzydliwe, niegodziwe. Ja rozumiem potrzebę niektórych wyrażania poglądów antyszczepionkowych - ponieważ te maile, ten mail, który widziałem opierał się na poglądach antyszczepionkowych - ale jest to po prostu obrzydliwe - kontynuował były szef CBA.

- Nikt nie włamał się na maila mojej córki, został stworzony fikcyjny mail, natomiast z wyróżnikami imienia i nazwiska mojej córki. W Białobrzegach nasze nazwisko jest jednoznacznie kojarzone i znane - dodał Wojtunik.

Czytaj więcej

Ziobro: Pegasus do spraw terrorystycznych? Kłamstwa i bujdy na resorach

- Z tego co wiem maile były skierowane do urzędników lokalnego szczebla - kontynuował były szef CBA. - Z tego co wiem policja prowadzi postępowanie przygotowawcze w tej sprawie - dodał. - Sądzę, że sprawa nie powinna być trudna do wyjaśnienia dla policji - stwierdził również.

- Jest to działanie bardzo podobne na terenie różnych województw. Operacja jest celowana w lokalnych urzędników, w tą akcję są uwikłane osoby związane z osobami, które nie do końca podobają się władzy. Wygląda to dziwnie, coraz więcej działań w ostatnim czasie przypomina działania charakterystyczne dla reżimów wschodnich - tak Wojtunik odpowiedział na pytanie o to, czy działania przeciw jego córce mogą być elementem szerszej akcji, w ramach której pogróżki wysyłały też m.in. osoby podszywające się pod numer kancelarii prawnej Doroty Brejzy, żony senatora KO Krzysztofa Brejzy.

Wygląda to dziwnie, coraz więcej działań w ostatnim czasie przypomina działania charakterystyczne dla reżimów wschodnich

Paweł Wojtunik, były szef CBA

- Niewątpliwie to co się dzieje w naszym kraju w ciągu kilku lat, promuje bezkarność pewnych środowisk i pewnych osób. Z drugiej strony służby w większości są upartyjnione i - czy celowo, czy mimowolnie - często realizują interes partyjny. To wszystko wywołuje poczucie bezkarności wśród osób, które dokonują akcji sabotażowych, oczerniających inne, niewinne osoby - mówił też Wojtunik pytany o to, czy uważa, że za tymi atakami mogą stać osoby powiązane ze służbami.

Wojtunik wyraził przekonanie, że w interesie wszystkich jest jak najszybsze wyjaśnienie sprawy.

Były szef CBA był też pytany o domniemaną inwigilację Pegasusem prowadzoną przez polskie służby.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

- Sprawa Pegasusa jest przykładem jak bardzo zaawansowane narzędzia w rękach nieodpowiedzialnych ludzi mogą być szkodliwe. Jako propaństwowiec powiem, że tak naprawdę tego typu afery na koniec szkodzą bezpieczeństwu państwa. Możliwe, że za jakiś czas Polska, w obliczu jakiegoś zagrożenia zewnętrznego, może powinna dysponować tego typu narzędziem. Natomiast nie jest to narzędzie, które powinno być wykorzystywane wobec swoich obywateli - ocenił.

- To jest brutalne narzędzie operacyjne. Nadzorcy polskich służb i polskie służby mają problem z taką podstawową proporcjonalnością metod i środków. Pegasus użyty lokalnie to jak wyprowadzenie czołgów przeciw demonstrantom, jak użycie pałki wobec bezbronnych kobiet - mówił Wojtunik.

Były szef CBA podkreślił, że narzędzia takie jak Pegasus są używane przez kontrwywiady i wywiady "w sprawach 'naj' - dotyczących prawdziwych bandytów, przestępców, szpiegów i terrorystów".