Zachęcony obietnicą „braterskiej pomocy” z Moskwy, prezydent kraju Kasym-Żomart Tokajew wydał rozkaz rozprawienia się z protestującymi. W czwartek o świcie kazachskie wojsko zaatakowało manifestantów w centrum Ałma Aty. Po dwugodzinnej strzelaninie do bezbronnego tłumu policja poinformowała, że „dziesiątki uczestników rozruchów zostały zlikwidowanych”.
Aresztować miano ponad 2 tys. osób. Mimo to starcia trwały nadal. Wieczorem świadkowie mówili o kanonadzie z broni maszynowej. Poza centrum miasta zaś ustawiły się kolejki po chleb, a służby specjalne prowadziły masowe aresztowania.