Kierwiński skrytykował rząd za bierną postawę, którą według niego rządzący wykazali względem rosnącej inflacji i pandemii COVID-19.
- Polacy dzisiaj mają dwa główne problemy: drożyzna przez, przez którą muszą walczyć o utrzymanie własnych rodzin i walkę o własne zdrowie i życie, w związku z pandemią. W obu przypadkach rząd poległ. W tych dwóch fundamentalnych problemach rząd nie zrobił nic, dopiero teraz się przebudził i zaczął coś robić - stwierdził polityk.
Widać, że ten obóz (Zjednoczonej Prawicy) rozpada się i gnije, że nikt tam nikogo nie lubi i każdy na każdego zbiera "kwity"
Poseł został następnie zapytany czy może dojść do przyśpieszonych wyborów parlamentarnych, np. w następstwie utraty większości w Sejmie przez koalicję Zjednoczonej Prawicy.
- Jak patrzę na to co dzieje się wewnątrz obozu PiS-u, to prawdopodobieństwo jest spore, jednak nie chcę stawiać tez, że będzie to już za miesiąc lub dwa. Ale widać, że ten obóz rozpada się i gnije, że nikt tam nikogo nie lubi i każdy na każdego zbiera "kwity" - podkreślił gość Polskiego Radia.
Kierwiński mówił, też szerzej o problemie rosnącej inflacji w Polsce.
- Widać jak radzimy sobie z inflacją na tle europejskim - dwadzieścia kilka krajów ma mniejszą inflację od nas. Średnia inflacja w Europie to 5,4 proc., u nas prawie 8 proc. i perspektywy coraz gorsze. Mówi się, że w pierwszym kwartale przyszłego roku inflacja będzie już dwucyfrowa - ostrzegał parlamentarzysta.
Czytaj więcej
Galopujące ceny materiałów budowlanych i usług sprawiają, że nawet wykupione kilka miesięcy temu polisy na nieruchomości mogą nie wystarczyć na pok...