W artykule CNN przedstawia sytuację migrantów, głównie z Azji i Bliskiego Wschodu, którzy gromadzą się po białoruskiej stronie przejścia granicznego w Kuźnicy.
Amerykańska stacja cytuje wypowiedzi przedstawicieli organizacji charytatywnych, którzy informują, że ludzie przebywający w strefie przygranicznej zmagają się z mrozem, brakiem żywności i pomocy medycznej.
Dla CNN wypowiedział się jeden z Syryjczyków, który niedawno przybył do Polski po trzeciej próbie przekroczenia granicy z Białorusią. Po przybyciu na granicę, strażnicy złapali jego i trzech innych członków jego grupy. Został pobity, doznał obrażeń twarzy, złamania nosa i obicia żeber.
Czytaj więcej
Władze Kurdystanu próbują uświadomić mieszkańców, że podróże na Białoruś jest niebezpieczna, a po wylądowaniu na miejscu mogą zostać wykorzystani p...
Wskazano również, że organizacje humanitarne oskarżają polski rząd o łamanie międzynarodowego prawa do azylu poprzez wypychanie ludzi z powrotem na Białoruś, zamiast przyjmowania ich wniosków o ochronę. Polska twierdzi, że jej działania są zgodne z prawem.
Materiał CNN na Twitterze skomentował Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
"Migranci, którzy przyjechali na Białoruś, nie są 'między Polską a Białorusią' - oni są na Białorusi. Za tych ludzi reżim Łukaszenki ponosi pełną odpowiedzialność" - napisał rzecznik.
"To nie są uchodźcy - to migranci, którzy zapłacili sporo, żeby ich przemycić do UE. Cały ten kryzys został celowo wykreowany przez państwo białoruskie, nie mamy do czynienia z kryzysem migracyjnym, ale z operacją polityczną przeciwko Polsce" - dodał.