– Prezydent nie jest w stanie wykonywać swoich obowiązków, ponadto ze względu na charakter choroby długoterminowe prognozy jego stanu oceniane są jako skrajnie niejasne – powiedział szef senackiej komisji konstytucyjnej Zdeněk Hraba, tłumacząc, dlaczego jednogłośnie postanowiono wszcząć postępowanie o odebranie Milošowi Zemanowi uprawnień głowy państwa.

Prezydent trafił do szpitala dzień po wyborach parlamentarnych, po rozmowie z wielkim przegranym głosowania, swym politycznym sojusznikiem, premierem Andrejem Babišem. Od tej pory nie wiadomo było, co się z nim dzieje. A do prerogatyw głowy państwa należy zarówno zwołanie nowego parlamentu, jak i powierzenie szefowi zwycięskiego ugrupowania misji formowania nowego rządu.

Czeska polityka zawisła w próżni. W końcu członkowie wyższej izby parlamentu (która nie była wybierana i jako jedyna z najwyższych instytucji państwa zachowała swą legitymizację) zażądali od lekarzy Centralnego Szpitala Wojskowego w Pradze informacji o stanie Miloša Zemana. Na podstawie ich opinii senacka komisja konstytucyjna wszczęła procedurę pozbawienia prezydenta jego uprawnień. Teraz obie izby muszą to poprzeć bezwzględną większością głosów.

Czytaj więcej

Prezydent Zeman w szpitalu. Policja prowadzi dochodzenie ws. współpracowników

Pozbawienie Zemana uprawnień nie oznacza, że zostanie on usunięty ze stanowiska prezydenta. Cały czas będzie głową państwa, ale jego prerogatywami podzielą się szef parlamentu i szef rządu. Teoretycznie może wrócić na urząd, gdy wyzdrowieje.

– Aż do 8 listopada nikt nie będzie pełnił funkcji głównodowodzącego – jęknął senator Michael Canov. Na ten dzień bowiem zostało zwołane inauguracyjne posiedzenie nowego parlamentu. Odpowiedni dokument podpisany przez Zemana pokazał przewodniczący odchodzącej izby, twierdząc, że dostał go od szefa kancelarii prezydenta.

Nowa izba zbierze się tak, jak zaplanowano, ale policja wszczęła śledztwo, sprawdzając, czy aby szef kancelarii nie podrobił podpisu Zemana. Zdenerwowany premier zażądał od urzędnika, by natychmiast podał się do dymisji. – Jego aktywność jest obecnie głównym problemem – powiedział, mając na myśli nie tylko śledztwo, ale i odcięcie opinii publicznej od informacji o zdrowiu prezydenta. „Przypomniało to komunistyczne czasy i tajemnicę, jaka stanowiło zdrowie przywódców partii" – zjadliwie stwierdził jeden z praskich komentatorów.

Nowy, koalicyjny rząd, składający się z przedstawicieli aż pięciu partii, których połączyła tylko niechęć do Babiša, będzie tworzył przewodniczący prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej Petr Fiala.