Czy grozi nam polexit? Donald Tusk w akcie sprzeciwu wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego i ewentualnego ryzyka polexitu zwołuje Polaków na 18.00 na pl. Zamkowy w Warszawie.

Donald Tusk po powrocie do kierowania Platformą Obywatelską wyraźnie postawił na program: ratuję Polskę przed polexitem, który chce zrobić PiS. Każde tego typu wydarzenie, jak orzeczenie TK, uprawdopodabnia polexit. Nawet, jeżeli ja uważam polexit za odległy, to w oczach wielu jest on znacznie bliższy.

Czy Trybunał Konstytucyjny swoim orzeczeniem dało paliwo opozycji?

Oczywiście polexit jest paliwem dla PO, która będzie to teraz próbowała wykorzystać. Zobaczymy jak wielu ludzi przyjdzie na wezwanie Tuska na pl. Zamkowy i w jak wielu innych miastach będą wyglądać demonstracje. To będzie pierwszy wskaźnik, choć nie jest on do końca miarodajny, bo wiemy kto tam przyjdzie - przede wszystkim radykalni przeciwny rządów PiS. Istotne będzie jeśli przyjdzie dużo ludzi, bo to zrobi wrażenie na tej grupie wahających się. Oni nie chodzą na demonstracje, ale jak widzą tłumy w telewizorze przeciwko rządowi, to im to daje do myślenia. To nie jest bez znaczenia ilu tam ludzi przyjdzie - to może ważyć na stanie nastrojów społecznych w następnych tygodniach i miesiącach w sposób niekorzystny dla PiS, a korzystny dla PO. Tu się rodzi pytanie czy tam znajdą się też inni liderzy opozycji. Na razie wygląda na to, że Tusk robi to samodzielnie. Jeśli nie będzie na wiecu Władysława Kosiniaka- Kamysz, Włodzimierza Czarzastego, czy zwłaszcza Szymona Hołowni, to powstaje pytanie dlaczego Donald Tusk robi to samodzielnie, a nie w koordynacji z innymi prounijnymi liderami partii opozycyjnych. Zapewne dlatego, że chce im odebrać wyborców. Tusk prowadzi podwójną grę, na froncie otwartym walczy z PiS oskarżając go o polexit, a na zakulisowym froncie walczy o wyborców opozycji. To nie wróży dobrze dla całości projektu opozycyjnego, bo - w świetle sondaży - ma on szanse tylko koordynując swoje działania. Jeżeli każdy będzie potępiał PiS za polexit na własną rękę, to będzie to wyglądało tak samo jak w Sejmie, czyli opozycja będzie przegrywać.

Czytaj więcej

3 mln zł dla Straży Narodowej Bąkiewicza i Marszu Niepodległości

Narodowcy pod wodzą Roberta Bąkiewicza - którzy w jakimś stopniu są sponsorowani przez obóz władzy - zapowiedzieli, że będą w niedzielę na Placu Zamkowym. Czym to się może skończyć?

Miejmy nadzieję, że niczym. Na pewno będzie to spore zadanie dla policji, bo także w niedziele wieczorem jest msza w Katedrze św. Jana, czyli kolejna miesięcznica smoleńska. Widziałem już wpis na Twitterze pana Krzysztofa Wyszkowskiego, że czeka nas krwawa niedziela, którą organizuje Tusk, na zlecenie Niemców. Nie wiem co się stanie w niedziele, ale mimo, że były już w przeszłości takie kasandryczne zapowiedzi, przy okazji różnych wydarzeń, to mam nadzieję, że tym razem nie grozi nam nic więcej poza wyzwiskami, w najgorszym wypadku przepychaniem.

Nie jest tak, że pan Bąkiewicz, który wzywa swoje bojówki na pl. Zamkowy robi to w porozumieniu z władzą lub też reaguje na oczekiwania obozu rządzącego?

Myślę, że jednak nie. PiS boi się pana Bąkiewicza. PiS generalnie boi się radykalnej i skrajnie nacjonalistycznej prawicy. Między innymi po to jest część suwerennościowej retoryki Kaczyńskiego, żeby na prawo od PiS nie wyrosła coś silniejszego. Jest oczywiście Konfederacja, ale w PiS jest ciągle nadzieja, że ona się w którymś momencie rozleci od środka, np. ws. kłótni o miejsca na listach wyborczych. Myślę, że gdyby PiS chciał organizować kontrmanifestacje, to nie będzie wynajmował pana Bąkiewicza, tylko będą to robiły struktury PiS-u i będziemy mieli do czynienia z wielkim zlotem PiS-u. Na pewno nie jest w interesie Kaczyńskiego wzmacnianie pana Bąkiewicza.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

współpraca: Karol Ikonowicz

Cała rozmowa z prof. Antonim Dudkiem w jutrzejszej „Rzeczpospolitej” i dzisiaj po 21.00 na rp.pl