Zgorzelski tłumaczył dlaczego PSL podjęło decyzję o wstrzymaniu się od głosu, podczas wczorajszego głosowania w Sejmie nad podtrzymaniem decyzji prezydenta o przedłużeniu stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej.
- Nie mamy wątpliwości, że bandyta Aleksander Łukaszenka tworzy kolejny kanał przerzutowy ludzi, by prowadzić szmugiel ludźmi, który podchodzi pod kompetencje Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Wstrzymanie się od głosu było spowodowane tym, że nie mamy pewności, co do intencji rządu. W Konstytucji jest jednoznacznie napisane, że wprowadzenie stanu wyjątkowego można zastosować wtedy, kiedy wszystkie inne możliwości zostały wykorzystane. Nie było na ten temat poważnej debaty i Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a prezydent znowu nie przyszedł na debatę (sejmową). Rząd używa tej sytuacji do prowadzenia polityki wewnętrznej, budując sobie poparcie obsługując emocje i strach ludzi - nie będziemy tego popierali. Nie będziemy też przeszkadzali (w działaniach zabezpieczających granicę), dlatego wstrzymujemy się od głosu. Uważamy, że sytuacja jest bardzo groźna - trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że na granicy polsko-białoruskiej toczy się wojna hybrydowa - przekonywał polityk.
Leżymy na łopatkach, a Czechy trzymają nam jeszcze nogę na klatce piersiowej
Poseł skomentował również politykę rządu w sprawie konfliktu z Czechami o działanie kopalni w Turowie.
- Leżymy na łopatkach, a Czechy trzymają nam jeszcze nogę na klatce piersiowej. Daliśmy się podpuścić, był czas na negocjacje i rozmowy, niestety nie wykorzystaliśmy tego czasu. Karę od Unii trzeba będzie zapłacić, jeżeli rzeczywiście nie zapłacimy, to zostanie nam to potrącone z funduszy unijnych. W ten sposób skończy się "rumakowanie" tego rządu. Do rozmów trzeba było przysiąść pięć miesięcy temu. Czesi wykorzystali tę sytuację perfekcyjnie - ocenił gość Radia Zet.
Czytaj więcej
„Przyjechaliśmy do Pragi z bardzo dobrą ofertą, która zawierała konkretne kwoty i rozwiązania dla mieszkańców Kraju Libereckiego. Pozwoliłyby one n...
Zgorzelski odniósł się następnie do raportu NIK-u, dotyczącego nieprawidłowego wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości, który podlega Ministerstwu Sprawiedliwości.
- Fundusz Sprawiedliwości, który miał pomagać ofiarom przestępstw stał się instrumentem przestępczym. Okazuje się, że środki zostały wydane niezgodnie z swoim przeznaczeniem - wydawano je na kateringi, czy analizy memów. Setki tysięcy ludzi, którzy pokładali nadzieje w Zbigniewie Ziobrze, są dzisiaj straszenie rozczarowani - podkreślił poseł.