Waldemar Buda, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, wysłał pisma do samorządów, w których prosi o „analizę i weryfikację” tzw. uchwał anty-LGBT, w kontekście negocjacji z Komisją Europejską unijnych funduszy. Pismo wysłane zostało 15 września, wynika ze screenów, które opublikowali aktywiści z Atlasu Nienawiści. Zostało skierowane do marszałków, starostów, prezydentów, burmistrzów i wójtów, czyli wszystkich potencjalnych samorządów, które przyjmowały tzw. uchwały anty-LGBT.

Buda stwierdził w liście, że „każda uchwała czy stanowisko światopoglądowe przyjmowane przez organy stanowiące samorządów różnych szczebli musi pozostawać w zgodzie z Konstytucją”, zauważając, że z tej ostatniej wynika „zakaz dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”. Wiceminister zwrócił się do „samorządów, których organy uchwałodawcze przyjęły tego typu dokumenty, o ich analizę i weryfikację czy nie zawierają one zapisów, które niekiedy - nawet wbrew intencjom organów stanowiących - mogłyby potencjalnie stać się przedmiotem nadinterpretacji w tym zakresie”.

Czytaj więcej

Wiceminister wysłał pismo do samorządów ws. uchwał anty-LGBT. Prosi o ich weryfikację

- Przetłumaczmy słuchaczom. Chodzi o to, że nawet rząd się zorientował, że samorządy przegięły - wyjaśniał w piątek w Radiu Kraków Paweł Kowal. - Rząd wzywa swoje PiS-owskie samorządy, które szalały jak pijane zające w kapuście, żeby się uspokoili. Tym językiem mówią, że to źródło problemów dla Polski - tłumaczył.

Pytany o deklarację, przyjętą przez małopolski sejmik, poseł Koalicji Obywatelskiej zaapelował, by władze tego województwa zajęły się „problemami gospodarki, szpitali, nie LGBT”. - Sami zrobili problem, potem udają, że go rozwiązują. To kpina z wyborców. Jakie kompetencje ma samorząd wojewódzki, żeby wymyślać sztuczne problemy, które potem rozwiązują, a one szkodzą Polsce? Po co oni to robią? - pytał.

Rozmówca Radia Kraków dodał, że mówienie o tym, jakoby to Bruksela wywołała problem, byłoby „robieniem w konia słuchaczy”. - Ktoś coś uważa, bo chce zdobyć poparcie wyborców. To nie jest kompetencja samorządu - mówił o małopolskiej deklaracji.