Hołownia skomentował ostatnie protesty pracowników zawodów medycznych.

- Trudno, żeby nie protestowali, w sytuacji, w której płace w budżetówce są zamrożone i od wielu lat nie było żadnej korekty tych płac. A władza w tym czasie przyznaje sobie 60 proc. podwyżki, to każdego wkurza - albo mamy biedne państwo i wszyscy zaciskamy pasa, albo jedne zwierzęta są równiejsze od drugich - wyjaśnił polityk.

Albo mamy biedne państwo i wszyscy zaciskamy pasa, albo jedne zwierzęta są równiejsze od drugich

Szymon Hołownia, lider Polski 2050

Lider Polski 2050 wskazywał na negatywne skutki polaryzacji polskiej sceny politycznej, odnosząc się do ostatnich wyborów prezydenckich.

- Polaryzacja sceny politycznej jest bardzo idiotycznym mechanizmem i najbardziej zabójczym. Obserwowałem to już w kampanii prezydenckiej, podczas wielkiego święta PO i wielkiego smutku Polski na końcu. Odkąd pojawił się efekt (Donalda) Tuska to strona opozycyjna przestaje mieć większość w relacji z PiS-em. Może okazać się, że efekt Tuska, który była zbawienny dla PO, będzie zabójczy dla szans zwycięstwa z PiS-em - stwierdził gość Onetu.

Czytaj więcej

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie
Sondaż Kantar: PiS - 30 proc., Koalicja Obywatelska - 24 proc.

Hołownia wskazywał na potrzebę istnienia minimum dwóch silnych ugrupowań po stronie opozycyjnej.

- Jeżeli scena polityczna nie stanie się wielobiegunowa, to nie będzie żadnego zwycięstwa z PiS-em. Będziemy mieć siódmy raz napompowaną PO i PiS, ale to PiS zawsze wygra, bo ma pieniądze i dostęp do aparatu państwowego. Naszym celem jest mieć stabilne 15 proc., a podejść pod 20 proc. pod koniec roku. Tylko dwie duże niezależne partie - po demokratycznej stronie - są w stanie zniwelować efekt d'Hondta (systemu liczenia głosów premiującego większe partie - red.) - przekonywał były kandydat na prezydenta.