Kwaśniewski analizował przyczyny, jakie mogą stać za wnioskiem rządu do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego na części województw podlaskiego i lubelskiego, w związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej, gdzie od ponad trzech tygodni koczują migranci.

Były prezydent uważa, że decyzja ta jest tym bardziej zastanawiająca, że rząd tak zdecydowanie sprzeciwiał się wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej podczas najgorszej sytuacji pandemicznej w 2020 roku.

Ocenił, że najbardziej prawdopodobnym powodem jest chęć odcięcia mediów, dziennikarzy i organizacji pozarządowych od migrantów. Czyli: ułatwienie sobie życia.

- Bez kontroli społecznej, bez kontroli mediów zapewne będzie trochę wygodniej, ale nie będzie lepiej - mówił Kwaśniewski.

Uważa, że w obecnej sytuacji już kilkakrotnie powinna zostać przez prezydenta zwołana rada Bezpieczeństwa Narodowego. - Lepszej formuły niż RBN nie ma, ale prezydent zaniechał korzystania z tego instrumentu.

Były prezydent podkreślał międzynarodowy wymiar trwającego na granicy kryzysu, bo nie a wątpliwości, że "Łukaszenko szykuje nam poważny problem" - mówił.

Zdaniem Kwaśniewskiego działania białoruskiego prezydenta mogą być obliczone na trzy cele: pierwszy to cofnięcie sankcji nałożonych na Białoruś w zamian za pomoc w rozwiązaniu sytuacji. Drugi to "casus Erdogana" - czyli pieniądze za zatrzymanie uchodźców. Trzeci natomiast to prowokowanie do "złych zachowań" w sferze humanitarnej, co ma pokazać zakłamanie państw Zachodu, podkreślających wagę praw człowieka.

Były prezydent jest zdania, że jedynym sposobem na przeciwstawienie się działaniom Białorusi jest szukanie rozwiązania przez ministrów spraw zagranicznych, wewnętrznych i premierów państw UE.