Zastępujący Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Józef Iwulski w czasie stanu wojennego orzekał w sprawie politycznej.

Sławomir Cenckiewicz poinformował nawet, że Iwulski jest oficerem Ludowego Wojska Polskiego i szkolnym żołnierzem Wojskowej Służby Wewnętrznej.

 

Największa grupa ankietowanych (46 proc.) stwierdza, że sędziowie, którzy orzekali w sprawach politycznych w czasie stanu wojennego, powinni być odsunięci od pracy w Sądzie Najwyższym.

- Opinię tę podziela 40 proc. kobiet i 53 proc. mężczyzn. Odpowiadają tak również częściej osoby mające 50 i więcej lat (51 proc.), ankietowani o wykształceniu zasadniczym/zawodowym (51 proc.), badani, których dochód wynosi 3001-5000 zł (51 proc.) oraz respondenci z miast liczących 100-199 tysięcy mieszkańców (59 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.

- Ja też jestem sędzią stanu wojennego, bo odwołała mnie Rada Państwa 19 grudnia 1981 r., razem z ponad 20 innymi sędziami oraz nieznaną mi liczbą asesorów. Można więc powiedzieć, że w czasie stanu wojennego byłem sędzią. Ale liczy się przecież to, jak kto wtedy orzekał – powiedział prof. Adam Strzembosz w rozmowie z Wojciechem Tumidalskim.