We fragmencie nagrania opisanym przez Onet Morawiecki, w 2013 roku prezes BZ WBK, tłumaczy, że był przeciwnikiem sponsorowania Kubicy przez jego bank i mówi m.in. "na szczęście złamał rękę raz, drugi". To nawiązanie do groźnej kontuzji, jakiej Kubica doznał w trakcie wypadku w czasie rajdu terenowego zimą 2011 roku, która sprawiła, że do Formuły 1 wrócił dopiero w 2018 roku jako rezerwowy kierowca Williamsa. 

Czarzasty oceniając ten fragment rozmowy stwierdził, że "trochę on świadczy o charakterze naszego premiera". - Cieszyłaby się pani, gdybym złamał rękę? - pytał dziennikarkę prowadzącą rozmowę. Gdy odpowiedziała "nie", Czarzasty odparł: "No właśnie, ja to samo".

Przewodniczący SLD wypomniał też Morawieckiemu inny fragment tego samego nagrania, na którym mówi on o ewentualnej pomocy finansowej, jaką mógłby, za pośrednictwem banku, przyznać byłemu ministrowi skarbu Aleksandrowi Gradowi.

- Wiem jak to się skończy. Wie pani, jak się skończy z Kubicą ta opowieść. Myślę, że jakaś spółka Skarbu Państwa zaproponuje mu opiekę i wróci do Formuły 1 - podsumował Czarzasty. Rano "Super Express" napisał, że Kubica rozmawiał z przedstawicielami PKN Orlen, w kontekście wsparcia jego starań o powrót do ścigania w Formule 1 w charakterze podstawowego kierowcy zespołu Williamsa. Czarzasty zapewnił jednak, że tego artykułu nie czytał.

Na pytanie, czy publikacje Onetu zaszkodzą PiS-owi przed wyborami Czarzasty odparł jednak: - Nie, myślę, że to, co ma zaszkodzić, to zaszkodzi tak samo PiS-owi jak zaszkodzi Grzegorzowi Schetynie szarańcza strzepywana z ramion.

Przewodniczący SLD ocenił jednocześnie, że Schetyna powinien przeprosić za określenie działaczy PiS mianem "szarańczy obsiadającej państwo", którą trzeba "strząsnąć". - Powinien przeprosić, niegrzeczne, nieładne. Myślę, że by nie chciał, żeby Jarosław Kaczyński o nim powiedział to samo - stwierdził Czarzasty.