RZ: Nie dziwi pani, że w Sejmie oficjalnie zarejestrowanych jest tylko 12 lobbystów?
Julia Pitera: Dziwi, bo nikt chyba nie ma wątpliwości, że w rzeczywistości działa ich tam znacznie więcej.
Dlaczego lobbyści tak niechętnie się rejestrują, mimo uchwalenia przepisów, które dają im spore możliwości oficjalnego działania?
Nie mam pojęcia. To może świadczyć o tym, że ciągle wolą załatwiać sprawy w kawiarniach.
A może to ustawa jest zła?
Ja byłam przeciw niej. W obecnym kształcie tylko tworzy fikcję i daje nam pozorny spokój, że problem lobbingu mamy jakoś unormowany.
W rzeczywistości jednak niczego nie załatwia.
Byłoby może inaczej, gdyby osoby wpływające na kształt prawa przynajmniej się rejestrowały w rejestrze lobbystów. Nie byłoby lepiej, gdybyśmy wiedzieli, kto się para takim zajęciem?
Na pewno byłoby lepiej. Jeśli chodzi o lobbing, nic tak dobrze nie działa jak pełna jawność. Tylko, że główny problem z lobbingiem polega na tym, że tak trudno go określić. Było przecież mnóstwo przykładów, że lobbystami byli sami posłowie. A czy któregokolwiek z głośnych lobbystów, o których dzisiaj rozmawiamy przy okazji różnych afer, kiedykolwiek ktoś widział w Sejmie? Nie. A mimo to działali. Bo dokąd będą się zdarzać tak skandaliczne sytuacje jak z byłym wiceministrem zdrowia Bolesławem Piechą, który w kawiarniach spotyka się z przedstawicielami koncernów farmaceutycznych i tam prawdopodobnie ustala z nimi jakieś rzeczy, tworzenie list lobbystów i tak nie ma żadnego sensu. Dlatego właśnie ja osobiście przyjęłam zasadę, że nie spotykam się z żadnymi przedsiębiorcami. Jeśli mają jakieś sprawy do omówienia, za każdym razem proszę ich o pozostawienie oficjalnego pisma.
A z oficjalnie działającym lobbystą by się pani spotkała?
Raczej niechętnie i na pewno nie w cztery oczy.
Ale nie uznaje pani, że lobbing jest zajęciem z gruntu złym?
Absolutnie. On jest nawet bardzo potrzebny w procesie stanowienia prawa i może w tym bardzo pomóc. Musi być jednak ujęty w pewne reguły. Urzędnicy czy posłowie pod groźbą karną powinni mieć obowiązek rejestrowania i pozostawiania notatek po wszystkich spotkaniach, podobnych do tych, jakie odbywał wiceminister Piecha. Inaczej cały czas będziemy mieć do czynienia z taką fikcją jak obecnie.
Jako pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją przygotuje pani odpowiednią zmianę przepisów?
Nie będę udawać, że zajmuję się w tej chwili problemem lobbingu, choć to ważna sprawa. Niestety, mam zbyt wiele znacznie pilniejszych problemów na głowie. Ale na pewno przyjdzie czas, że i tym się w końcu zajmę, bo sprawa na pewno jest warta uwagi.