- Kryzys ma w tej chwili niepokojące rozmiary, mam nadzieję, że nie sięgnie Polski. Trzeba sobie zadać pytanie, jak się możemy bronić, gdyby nie daj Boże zaczął on Polski sięgać - argumentował prezydent słuszność spotkania z premierem.
- Zwołanie Rady Gabinetowej jest konieczne nie tylko z uwagi na kryzys na światowych rynkach, ale też jest konieczność omówienia innych spraw, dotyczących m.in. służby zdrowia - powiedział Lech Kaczyński.
[srodtytul]Decyzja w przyszłym tygodniu[/srodtytul]
Decyzja w sprawie zwołania Rady ma zapaść w przyszłym tygodniu. Rada ma być zwołana z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Kaczyński potwierdził też, że będzie chciał się spotkać z premierem Donaldem Tuskiem.
Premier nie jest jednak optymistycznie nastawiony do jego propozycji. - Prezydent ma prawo do zwoływania Rady Gabinetowej wtedy, kiedy uważa to za stosowne. Ja uważam, że w tej sytuacji nie jest to fortunny pomysł - powiedział.
Szef rządu podkreślił, że w kontekście amerykańskiego kryzysu finansowego, sytuacja w Polsce nie wymaga żadnych nadzwyczajnych działań.
[srodtytul]Prezydent chce pomóc rządowi [/srodtytul]
Prezydent chce pomóc rządowi w przekonaniuBrukseli w sprawie polskich stoczni. Zaznaczył jednak, że jegorola nie może polegać na mediowaniu, bo "tak samo reprezentujePolskę jak rząd".
Prezydent powtórzył też, że jest gotów zaangażować się wrozwiązanie sporu wokół PZPN. - Za pierwszym razem udało się, przynajmniej na jakiś czas (...) "zaklajstrować" ten konflikt, ale dobre i to - powiedział prezydent, nawiązując do swoich wcześniejszych rozmów z szefem FIFA Josephem Blatterem.
- Mogę spróbować, tylko nie gwarantuję, że tym razem się uda, natomiast zawsze jestem gotów robić wszystko to, co jest potrzebne Polakom, a Polakom to jest potrzebne, bo miliony Polaków wręcz żyją piłką nożną - podkreślił prezydent.
[ramka][i]Komentarz[/i]
[b]Grzegorz Dolniak (PO) dla "Rz":[/b]
Rolą głowy państwa jest wprowadzanie stabilizacji, dbanie o poczucie bezpieczeństwa obywateli, a nie podgrzewanie emocji. Już wczoraj w Sejmie minister finansów Jacek Rostowski uspokajał, że Polska jest przygotowana na kryzys finansowy za oceanem. Tymczasem – Mamy duże szczelniejsze, dużo bardziej restrykcyjne procedury niż w Stanach Zjednoczonych czy nawet w Unii Europejskiej. Kryzys nam nie grozi. Natomiast ciągłe straszenie obywateli wizją załamania gospodarki może wpłynąć na to, że ludzie zaczną podejmować irracjonalne decyzje. A stąd do kryzysu już tylko krok.[/ramka]