Gdy rok temu premier Donald Tusk wygłaszał trzygodzinne exposé, polityce zagranicznej poświęcił zaledwie kilka minut. Wczoraj, podsumowując w Sejmie rok swoich rządów, uczynił z niej jeden z głównych tematów. To zrozumiałe, bo w sondażach Polacy najlepiej oceniają osiągnięcia koalicji PO – PSL właśnie w tej dziedzinie, a Radosław Sikorski należy do najpopularniejszych ministrów.
Jaka jest recepta Platformy na dyplomację? Taka sama, jak na inne sprawy – lepszy klimat i więcej miłości. Dlatego Tusk podkreślał to, czym w polityce zagranicznej chce różnić się od poprzedników. Skoro rząd Jarosława Kaczyńskiego akcentował to, co w relacjach z Rosją czy Niemcami jest trudne, to Tusk koniecznie chce mówić o dialogu.