Nawet jeśli Sejm uchwali przygotowane przez Platformę Obywatelską przepisy ograniczające finansowanie partii z budżetu państwa, to zawieszenie wypłacania tych środków nie nastąpi od razu, a najwcześniej w wakacje. Czyli już po zakończeniu kosztownej kampanii przed wyborami do europarlamentu, które odbędą się na początku czerwca.
I dlatego opozycja krytykuje pomysł Platformy. – Nie uciekamy od dyskusji na ten temat, ale to typowa polityka wizerunkowa, jaką od dawna uprawia PO – podkreśla Joachim Brudziński, szef Zarządu Głównego PiS.
– To czysta hipokryzja. Z jednej strony mówi się o wielkim oszczędzaniu. Z drugiej zaś robi wszystko, by z powodu tych oszczędności nie ponosić żadnych strat – ocenia część opozycyjnych polityków z klubów PiS i Lewicy.
Dlaczego ograniczenie wypłaty środków z państwowej kasy nie nastąpi przed kampanią do europarlamentu? Wszystko z powodu przekazywania pieniędzy w ratach.
Obowiązujące przepisy mówią, że minister finansów wypłaca środki z budżetu uprawnionym do tego ugrupowaniom w czterech równych ratach, po zakończeniu każdego kwartału.
– Pod koniec stycznia minister wypłacił transzę za ostatni kwartał zeszłego roku – informuje "Rz" Krzysztof Lorentz, dyrektor Zespołu Kontroli Finansowania Partii Politycznych i Kampanii Wyborczych Krajowego Biura Wyborczego.
Na konto PO popłynęło więc prawie 9,5 mln zł, PiS otrzymał prawie 9 mln zł, a SLD i PSL – po przeszło 3 mln zł. Kolejną ratę, za pierwszy kwartał tego roku, dostaną pod koniec kwietnia. Będzie ona nieco wyższa, m.in. z powodu inflacji. PO ma więc otrzymać ponad 10 mln zł, PiS – prawie 9,5 mln zł, a PSL i SLD – po ponad 3,5 mln zł.
Ich wypłacie nie zagrożą dwa projekty dotyczące ograniczenia finansowania partii, które już trafiły do marszałka Bronisława Komorowskiego.
Wynika to z kalendarza prac sejmowych. Najbliższe posiedzenie Sejmu zaplanowano na marzec. Nawet jeśli już wtedy projektami zajmą się posłowie, jest praktycznie niemożliwe, by prace nad nimi zakończyli w miesiąc.
Za pierwszy kwartał tego roku partie dostaną więc pieniądze według wciąż obowiązujących rozwiązań.
Gdyby Sejm ograniczył finansowanie z budżetu, dotyczyłoby to raty za drugi kwartał. A ta ma być wypłacona pod koniec lipca, czyli już po wyborach. Co zawierają propozycje, którymi w marcu ma zająć się Sejm?
Pierwszy projekt, autorstwa PO, mówi o całkowitym zawieszeniu wypłacania partiom środków z budżetu. Drugi, przygotowany przez Lewicę – o czasowym ograniczeniu subwencji.
– Chcemy, by sprawa weszła pod obrady już na następnym posiedzeniu – potwierdza Waldy Dzikowski, wiceszef Klubu Platformy.
A sejmowa arytmetyka wskazuje, że jakieś oszczędności na pewno zostaną uchwalone, bo wszystkie kluby zgadzają się, że ograniczenia są potrzebne.