Reklama

Wróg tarczy, który lubi pod górkę

Roman Kuźniar: Nowy doradca prezydenta Komorowskiego podważał udział Polski w wojnie w Afganistanie

Publikacja: 19.10.2010 04:14

Wróg tarczy, który lubi pod górkę

Foto: Fotorzepa

Ten 57- letni profesor politologii, który kilka dni temu został doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego, ma zwyczaj głosić niepopularne poglądy. Kwestionował zasadność udziału Polski w wojnach w Iraku i Afganistanie, krytycznie oceniał pomysł rozmieszczenia w naszym kraju elementów tarczy antyrakietowej.

– Ktoś taki idealnie nadaje się na doradcę, bo ta funkcja wymaga osoby krytycznej, a nie klakiera – mówi europoseł SLD Janusz Zemke, były wiceszef obrony narodowej.

[srodtytul]Oficerowie jak baby[/srodtytul]

– Błyskotliwy, przenikliwy, dowcipny. Bardzo cenię go jako człowieka i profesora – mówi o prof. Kuźniarze gen. Bogusław Pacek, asystent szefa Sztabu Generalnego.

Kuźniar do niedawna był doradcą ministra obrony narodowej Bogusława Klicha. W sierpniu w „Gazecie Wyborczej” opublikował artykuł „Czas armii profesjonalnej”, w którym opisywał zalety zainicjowanego przez Klicha programu profesjonalizacji wojska. Tekst wywołał konsternację wśród wojskowych. 

Reklama
Reklama

– To był bardzo jednostronny artykuł. Profesjonalizacja to nie tylko plusy, ale i wiele problemów – irytuje się jeden z wysokich oficerów Wojsk Lądowych. 

W tym samym artykule ostro skrytykował też generałów, którzy wypowiadali się w mediach o reformach Klicha. „(...) niczym chłopi w karczmie lub stare baby przy straganie plotą trzy po trzy albo wylewają swe przeszłe żale w łakomych sensacji mediach. Widzieliśmy to wielokrotnie przy okazji zmian w GROM czy śmierci polskich żołnierzy w Afganistanie”. 

– Wysoko cenię wiedzę prof. Kuźniara, ale uważam, że obroną Klicha skompromitował się nie tylko w środowisku wojskowym, ale też naukowym – mówi gen. Sławomir Petelicki, były dowódca jednostki specjalnej GROM.

Zemke uważa jednak, że Kuźniar miał sporo racji. – Coś niedobrego stało się z aktywnością generałów w stanie spoczynku gdy tylko przestają pełnić funkcję, natychmiast ich oświeca w różnych sprawach i biegają do mediów, by się podzielić tym oświeceniem – ironizuje.

[srodtytul]Nagana od ministra[/srodtytul]

Roman Kuźniar młodość spędził w Krośnie. W domu panowały antysowieckie nastroje. Jego ojciec w czasie wojny walczył w AK. Po wojnie posłuchał wezwania władz i się ujawnił. Został skazany na dziesięć lat więzienia, z czego odsiedział połowę. 

Reklama
Reklama

Młody Roman skończył Technikum Naftowe, ale jego prawdziwą pasją była polityka międzynarodowa. W 1977 r. skończył studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, uważanym za kuźnię komunistycznych kadr.

– Mój wybór nie był specjalnie akceptowany w domu, ale UW był jedynym miejscem, gdzie mogłem studiować stosunki międzynarodowe – opowiada Kuźniar. – Na szczęście nie zamierzałem robić kariery politycznej, bo ojciec chybaby mnie zabił. 

Sytuacja się zmieniła w 1989 r. MSZ kierowane przez Krzysztofa Skubiszewskiego szukało nowych kadr, a Kuźniar był wówczas doktorem w Instytucie Stosunków Międzynarodowych UW. Trafił do dyplomacji.

– Był bliskim współpracownikiem Skubiszewskiego, współautorem jego przemówień – opowiada Iwona Wyciechowska, wykładowca z ISM. Ale współpraca nie zawsze się układała. – Na początku podpadłem ministrowi, bo bez jego akceptacji opublikowałem tekst o tym, że nasza polityka zagraniczna jest niedostatecznie śmiała – opowiada Kuźniar. – Dostałem naganę na piśmie.

[srodtytul]Skandal w Genewie[/srodtytul]

Gdy do władzy doszła koalicja SLD – PSL, Kuźniar, wtedy dyrektor Departamentu Planowania i Analiz MSZ, odszedł z resortu. – Dla ówczesnej władzy byłem nazbyt proamerykański – opowiada. 

Reklama
Reklama

Dostał stanowisko ministra pełnomocnego w stałym przedstawicielstwie RP przy ONZ w Genewie. Na początku kadencji wygłosił w Komisji Praw Człowieka ONZ krytykę interwencji Rosji w Czeczenii. – Omal nie wyleciałem z placówki, bo nasz ambasador nie zapoznał się wcześniej z tym tekstem, a później musiał stawić czoła Rosjanom, którzy zaprotestowali – opowiada Kuźniar. 

Ale sprawa rozeszła się po kościach i Kuźniar wrócił do kraju dopiero po zakończeniu kadencji, w 1998 r. W Polsce rządziła koalicja AWS – UW. Ówczesny szef dyplomacji Bronisław Geremek zatrudnił go w MSZ jako szefa Departamentu Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej.  Gdy w 2001 r. do władzy znów doszła koalicja SLD – PSL, Kuźniar rozstał się z resortem. Tym razem okazał się dla lewicy za mało proamerykański, bo skrytykował zaangażowanie Polski w wojnę w Iraku. – Zawsze pozostawałem pod dużym wpływem nauk Jana Pawła II i ta wojna była dla mnie nie do przyjęcia – mówi.

[srodtytul]Dwa razy PISM[/srodtytul]

W 2005 r. Kuźniar wygrał konkurs na stanowisko szefa rządowego Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Zależało mu, już raz się o nie ubiegał bez powodzenia – opowiada Wyciechowska.

Kuźniar stanął do konkursu na szefa PISM w 1990 r. i – jak twierdzi – wygrał go. – Minister Skubiszewski wolał jednak kogoś starszego i o większym dorobku, dlatego nominację dostał prof. Antoni Kamiński, w konkursie drugi – mówi Kuźniar. 15 lat później dopiął swego i pod koniec rządu Marka Belki objął kierownictwo PISM. Jesienią 2005 r. wybory parlamentarne i prezydenckie wygrało PiS. – Współpraca z nową władzą od początku nie układała się najlepiej, różniliśmy się w zbyt wielu sprawach – opowiada.

Reklama
Reklama

W 2007 r. Kuźniar sporządził poufny raport na temat tarczy antyrakietowej, który dostało kilka najważniejszych osób w państwie. Stwierdził w nim m. in., że tarcza wzmocni bezpieczeństwo USA, a nie Polski. Dziesięć dni później udzielił wywiadu „Życiu Warszawy” w tym samym duchu. Tego samego dnia stracił stanowisko w PISM. 

– Wiedziałem, że po mojej ekspertyzie zostanę odwołany, dlatego decyzję premiera Jarosława Kaczyńskiego przyjąłem z ulgą – opowiada.

– Broniłem Kuźniara, gdy go wyrzucano z PISM, ale dziś uważam, że jego fundamentalistyczny antyamerykanizm i koncepcja wyeliminowania Polski z zachodniego systemu wzajemnego bezpieczeństwa były znacznie groźniejsze, gdy doradzał ministrowi obrony narodowej niż teraz, gdy doradza prezydentowi – mówi amerykanista prof. Zbigniew Lewicki z UW.

[srodtytul]Ciekawy człowiek[/srodtytul]

– Studenci nie mogą liczyć na jego pobłażliwość. Ale ci, którzy chcą się czegoś nauczyć, są jego entuzjastami – mówi Iwona Wyciechowska.

Reklama
Reklama

Kuźniar od lat przyjaźni się z Wandą Półtawską, bliską znajomą Jana Pawła II. – Ona ma domek nad górnym Wisłokiem – opowiada profesor. – Czasami dzwoni i pyta: „człowieku, gdzie jesteś, bo jadę nad Wisłok”. Wtedy, jeśli tylko mam czas, kupuję butelkę czerwonego wina, wędzony ser i choć na kilka godzin jadę.

[wyimek]Zdaniem Kuźniara tarcza wzmocni bezpieczeństwo USA, a nie Polski[/wyimek]

– Roman w technikum tańczył w folklorystycznym zespole pieśni i tańca, chodzi po górach, uprawia maratony, biegi narciarskie i skialpinizm  – twierdzi prof. Tadeusz Klementowicz, który z Kuźniarem brał udział w wielu biegach narciarskich na długie dystanse. – Wpada w ekstazę, gdy warunki są naprawdę trudne. Gdyby biegun północy nie został zdobyty, byłby idealnym kandydatem, by trzy miesiące maszerować w mrozie i śniegu i zatykać te chorągiewki.

Żona nie podziela tych pasji. – Czasami się zżyma, że ciągle nie ma mnie w domu, ale dochodzi do wniosku, że mogłaby mieć męża, który spędza czas w kapciach przed telewizorem. A tak przynajmniej żyje z ciekawym człowiekiem. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Zauroczenie minęło, ale związek jest poważny. Centrum Mieroszewskiego zbadało, jak Polacy widzą Ukraińców
Polityka
Imperium Kontratakuje wchłonie Nową Nadzieję. Oto plan Sławomira Mentzena
Polityka
Będzie kara finansowa dla Zbigniewa Ziobry? Włodzimierz Czarzasty podał szczegóły
Polityka
Spotkanie u Nawrockiego. Żukowska: Nie wiem jakie maski widział na mojej twarzy Szefernaker
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama