W 2025 r. łączne przychody firm audytorskich biorących udział w rankingu „Rzeczpospolitej” wyniosły prawie 7,7 mld zł. Były o 3,9 proc. wyższe niż rok wcześniej. To znacznie niższa dynamika od notowanej w poprzednich latach. W 2022 r. wyniosła 20 proc., w 2023 r. 18 proc., a w 2024 r. ponad 6 proc.
Kto jest największy
Przychody firm audytorskich pochodzą z różnych źródeł. Na sam audyt w ostatnich latach przypadało około jednej piątej całego rynku. Ta tendencja się utrzymuje.
W 2025 r. przychody z samego audytu urosły o 11 proc., czyli niemal trzy razy szybciej niż cały rynek. Wyniosły 1,44 mld zł. Jeszcze mocniej, o ponad 12 proc., urosły przychody z wykonania czynności rewizji finansowej, stanowiące podstawę naliczenia opłaty z tytułu nadzoru. Wyniosły prawie 1,1 mld zł. Imponującą dynamikę, przekraczającą 15 proc., widać również w segmencie jednostek zainteresowania publicznego (m.in. spółek giełdowych oraz instytucji finansowych). Natomiast wolniej, bo o niespełna 5 proc., urosły przychody z badania sprawozdań samych spółek giełdowych.
W poprzednich latach pułap miliarda złotych przychodów przekraczały trzy firmy (PwC, EY i Deloitte), a w zeszłorocznym rankingu dołączyła do nich czwarta: KPMG. W tym roku sytuacja jest analogiczna. Zeszłoroczny lider – PwC – utrzymał swoją pozycję. Zwiększył przychody z 1,75 mld zł do 1,93 mld zł, czyli o 10,3 proc. To imponująca dynamika, biorąc pod uwagę tak wysoką bazę. PwC utrzymuje wysokie tempo: w zeszłorocznej edycji rankingu też urosło o niemal 11 proc.
– Technologia i innowacyjność odgrywają coraz większą rolę w rozwoju audytu i pozostają jednym z kluczowych kierunków transformacji branży. Fundamentem zaufania do zawodu audytora pozostaje jednak przede wszystkim profesjonalne podejście do relacji z klientem, wysoka jakość wiedzy merytorycznej i operacyjnej oraz zdolność do budowania silnych, kompetentnych zespołów eksperckich – podkreśla Agnieszka Ostaszewska, partnerka w PwC Polska.
Na pozycji wicelidera utrzymuje się EY z przychodami wynoszącymi 1,55 mld zł wobec 1,64 mld zł w 2024 r.
Trzeci jest niezmiennie Deloitte Audyt, którego przychody urosły o niespełna 1 proc., przekraczając 1,5 mld zł. Z kolei przychody KPMG zwiększyły się o 1,3 proc., do prawie 1,1 mld zł.
Z szacunków „Rzeczpospolitej” wynika, że 78 proc. łącznych przychodów całej branży audytorskiej przypada na firmy wielkiej czwórki. Natomiast w segmencie samego audytu jej udział jest niższy, sięga 53 proc.
Średni rosną w siłę
W zeszłym roku symboliczny próg 100 mln zł przychodów poza wielką czwórką przekraczało jeszcze pięciu audytorów: Grant Thornton, Grupa Rödl & Partner, BDO, Baker Tilly TPA oraz Forvis Mazars. W najnowszym zestawieniu jest analogicznie. Bardzo blisko tego poziomu jest już Crowe, które w zeszłym roku urosło o ponad 5 proc., do 98,4 mln zł.
Na uwagę zasługuje wysoka, rzędu kilkunastu procent, dynamika wzrostu przychodów Grupy Rödl & Partner, BDO i Grant Thorntona. Ta pierwsza w 2025 r. zwiększyła przychody o niemal 14 proc. do ponad 231 mln zł, BDO urosło o prawie 14 proc., do niemal 150 mln zł, a Grant Thornton o 12 proc., do ponad 254 mln zł.
– Rynek audytu znajduje się dziś w fazie wyczekiwania. Z jednej strony obowiązujące normy w istocie pozostają bez zasadniczych zmian. Z drugiej pojawiają się interesujące inicjatywy deregulacyjne. Równolegle Ministerstwo Finansów zainicjowało prace nad nowelizacją ustawy o biegłych rewidentach, która – przynajmniej w założeniach – może istotnie przekształcić architekturę regulacyjną rynku audytu. To, czy doprowadzi ona do realnej zmiany, pozostaje kwestią otwartą – komentuje Jan Letkiewicz, wiceprezes Grant Thorntona.
Powody do zadowolenia mają również takie firmy, jak KPW, Moore, RSM, 4Audyt, UHY ECA czy PKF Polska, które również zanotowały solidny, dwucyfrowy wzrost.
Średni audytorzy dobrze radzą sobie m.in. w segmencie JZP. Średnia dynamika w przypadku wielkiej czwórce wynosi tu zaledwie 5 proc. (zwyżki w tym segmencie zanotowały EY, KPMG i PwC, natomiast przychody Deloitte spadły). Dla porównania: w BDO jest to 31 proc., w PKF 29 proc., a w UHY ECA aż 45 proc.
W segmencie JZP widać, że fala spadku liczby firm wyhamowała, ale nie oznacza to powrotu do szerokiej konkurencji. Z wykazów PANA wynika, że liczba firm audytorskich badających JZP spadła z 66 w 2021 r. do 58 w 2022 r., 53 w 2023 r. i 48 w 2024 r. Dziś można zatem mówić raczej o stabilizacji na niższym poziomie niż o dalszym gwałtownym kurczeniu rynku.
– Należy jednak zwrócić uwagę, że największych 11 sieci firm audytorskich badających JZP łącznie przeprowadziło 77 proc. badań ustawowych JZP, za które otrzymało 89 proc. wynagrodzenia całego rynku za te usługi. Ostatnie sprawozdanie PANA potwierdza też, że rynek pozostaje wymagający kadrowo – mówi Piotr Woźniak, partner zarządzający UHY Poland. Wskazuje, że na koniec 2024 r. liczba biegłych rewidentów, którzy wydali przynajmniej jedno sprawozdanie z badania JZP, wyniosła 234 osoby (o 19 osób mniej niż dwa lata wcześniej). To sugeruje, że nawet jeśli liczba firm przestała już spadać, to zasoby osobowe w tym segmencie nadal są pod presją.
Kluczowe technologie
Od kilku lat na rynku audytu obserwowaliśmy wyraźny trend wzrostu cen, który obecnie zaczyna się stabilizować. Wzrost był efektem wysokich wymogów regulacyjnych, rosnącej złożoności badań, dużej aktywności regulatora oraz presji kosztowej związanej z wynagrodzeniami i inflacją.
– Obecnie wiele z tych czynników przestało działać w takim samym stopniu jak wcześniej. Wymogi regulacyjne i poziom skomplikowania badań pozostają na zbliżonym poziomie, co oznacza, że firmy audytorskie zdążyły już uwzględnić je w swoich modelach cenowych. Jednocześnie obserwujemy stabilizację, a miejscami nawet spadek presji płacowej i inflacyjnej – mówi Dominik Biel, partner zarządzający UHY Poland.
W najbliższym czasie kluczowym czynnikiem wpływającym na ceny będą inwestycje w nowe technologie, w szczególności w rozwiązania oparte na AI. Przedstawiciele branży wskazują, że klienci oczekują obniżenia wynagrodzeń, argumentując, że wykorzystanie AI powinno zmniejszać koszty audytu. W praktyce jednak wdrożenie tych technologii wiąże się z istotnymi nakładami (co może ograniczać potencjał spadku cen w krótkim okresie).
Presja nadzorcza sprawiła, że z jednej strony rynek opuściła część firm niedostatecznie przygotowanych do efektywnego stosowania standardów badania i jakości, z drugiej strony zwiększyła oczekiwania rewidentów dotyczące wynagrodzenia za podejmowane ryzyko.
– Te tendencje prowadzą do podwyższenia jakości audytu, jednak poziom cenowy usług jest już trudny do zaakceptowania dla mniejszych podmiotów, które podlegają obowiązkowemu badaniu. I tutaj pojawia się kwestia przeregulowania: albo zostaną opracowane mocno uproszczone standardy audytu małych jednostek (na co się nie zanosi), albo efektywność audytu zwiększy się w wyniku zastosowania narzędzi AI, albo będziemy mieli silny nacisk małych firm na znaczne podwyższenie progu obowiązkowego badania – mówi Maciej Czapiewski, prezes HLB M2.
Na celowniku funduszy
Obecnie można zaobserwować istotne zainteresowanie funduszy private eqity inwestycjami w branży doradczej. Dotyczy to przede wszystkim usług księgowych, konsultingu gospodarczego, a także doradztwa podatkowego. W kręgu zainteresowania znajdują się też firmy audytorskie.
– Jest jednak istotna różnica pomiędzy poziomą konsolidacją branży polegającą na poziomym łączeniu się firm audytorskich i doradczych, a przejęciem kontroli przez private eqity – podkreśla Ewa Jakubczyk-Cały, partner zarządzająca PKF Polska.
Dodaje, że celem konsolidacji poziomej jest przede wszystkim zwiększenie udziału w rynku i możliwości finansowania inwestycji w technologie czy rozszerzenie usług. Z kolei celem inwestycji funduszu w firmy audytorskie i doradcze (ze względu na przewidywany wzrost popytu na usługi doradcze i wzrost ekonomicznej efektywności usług poprzez technologie) jest wzrost wartości inwestycji i jej spieniężenie.