- PO straszy tym, że PiS wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej. Panie Grzegorzu (Schetyno - red.), parlament się panu pomylił. O tym, że Polska jest w Unii Europejskiej decyduje polski parlament, a nie Parlament Europejski - mówił Zandberg na konferencji przed stołecznym ratuszem.

Lider warszawskiej listy Lewicy Razem dodał, że również Jarosław Kaczyński "równie głupio straszy", twierdząc, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość straci władzę, to "wszystkie programy socjalne zostaną skasowane".

- Otóż ja chcę powiedzieć z całą mocą i z całą odpowiedzialnością: Lewica utrzyma wszystkie programy socjalne, które wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość. I doda nowe - te, które PiS-owi nie starczyło odwagi, żeby wprowadzić - mówił Zandberg.

- My idziemy do tych wyborów nie po to, żeby kimś straszyć, nie po to, żeby pokazywać kogoś palcami, nie po to, żeby opowiadać o sztucznym zagrożeniu. My idziemy do tych wyborów w konkretnych sprawach. Idziemy po to, żeby Polacy zarabiali więcej. Idziemy po to, żeby czynsze były niższe, po to, żeby polska ochrona zdrowia zaczęła przypominać tę z zachodniej Europy, po to, żeby polscy pacjenci mieli bezpłatne leki na recepty - przekonywał polityk Razem.

Zandberg poinformował przy tym, że komitet Lewica Razem zebrał wymagane podpisy pod listami w stolicy i powiatach okołowarszawskich, a w przyszłym tygodniu będzie rejestrował je w Państwowej Komisji Wyborczej.

Za Zandbergiem na liście Lewicy Razem znalazła się Agata Nosal-Ikonowicz z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, żona Piotra Ikonowicza. Na liście jest też Urszula Kuczyńska, liderka związków zawodowych w Polskiej Grupie Energetycznej czy Giedymin Wróblewski z Unii Pracy. Ostatnie, dziesiąte miejsce, przypadło Annie Grodzkiej, dawnej posłance Ruchu Palikota.