- Lojalność jest czymś co się okazuje bądź nie... Wiem, że nie zawiedziecie ojczyzny - powiedział Maduro w czasie parady wojskowej w Caracas, transmitowanej przez wenezuelską telewizję.

- Ile osób by zginęło, gdyby doszło do wojny domowej z powodu bezsensownych (działań) puczystów i zdrajców? Jak wiele zniszczeń by było, jak wiele lat trwałaby wojna? - pytał Maduro dodając, że wenezuelska armia "nigdy by się nie poddała".

Wenezuelska telewizja państwowa nazwała paradę wojskową w Caracas "marszem potwierdzającym absolutną lojalność sił zbrojnych". Doszło do niej dwa dni po tym, jak lider opozycji, uznawany przez USA i 50 innych państw świata za tymczasowego prezydenta Juana Guaido, występując w bazie wojskowej na przedmieściu Caracas, oświadczył, że armia przeszła na jego stronę. Jednak żołnierze nie dołączyli do protestów z 1 maja przeciwko reżimowi Maduro.

Przywódcy opozycji mieli wcześniej przez wiele miesięcy prowadzić tajne rozmowy z przedstawicielami reżimu Maduro - w tym szefem wywiadu wojskowego Ivanem Rafaelem Hernandezem i ministrem obrony Vladimirem Padrino Lopezem. Ten drugi jednak już po wystąpieniu Guaido z 30 kwietnia zadeklarował lojalność wobec Maduro.

Padrino Lopez pojawił się na defiladzie wojskowej u boku Maduro. W jej trakcie oświadczył, że "antydemokratyczne, faszystowskie, ekstremistyczne i skrajnie prawicowe" siły opozycji nie mają niczego do zaoferowania państwu i siłom zbrojnym.

- Zawsze wierni, nigdy zdrajcy! - krzyczał w czasie parady.