Były minister finansów został umieszczony na "jedynce" w kujawsko-pomorskim, po badaniach, które zleciła PO. Nie ma żadnych związków z tym regionem.
W rozmowie z radiem PiK tłumaczył, że odbiera to jako wzmocnienie dla lokalnych list. Przypomniał, że jest na nich europoseł Tadeusz Zwiefka i była pływaczka Otylia Jędrzejczak, której rolą jest "zwiększanie frekwencji".
W wywiadzie pojawiła się też kwestia jego zeszłotygodniowej wpadki w TVP Bydgoszcz.
- Pani dobrze wie, że w tym zakresie, cokolwiek bym nie zrobił, będzie źle. Bo jeżeli zamieszkam w Toruniu, będzie problem z Bydgoszczem. Jeżeli zamieszkam w Bydgoszczu, to kogoś obrażę w Toruniu - stwierdził były wicepremier, pytany o to, czy zamierza sformalizować związki z regionem.
Nieznajomość odmiany nazwy miasta, z którego startuje, wywołała kpiny internautów.
- Ja przecież urodziłem się za granicą i nauczyłem się po polsku od rodziców, nie uczyłem się po polsku w szkole. Muszę przyznać, że wszystkie odmiany uczyłem się intuicyjnie. Wiedziałem, że Bydgoszcz jest rodzaju żeńskiego, ale w tym wywiadzie skupiałem się trochę na czymś innym i przejęzyczyłem się - tłumaczył w radiu PiK Rostowski.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Tym razem był jednak lepiej przygotowany. Do studia przyniósł, jak sam nazwał ściągę, na której miał zapisane jak odmienia się słowo Bydgoszcz. Posłuchaj rozmowy