Kaczyński ustosunkował się do pogłosek o możliwości poszerzenia w Sejmie poparcia dla rządu, aby "zmniejszyć zależność od jednego z koalicjantów". Według zakulisowych informacji gabinet Morawieckiego może liczyć na poparcie 240 posłów.
Prezes partii rządzącej stwierdził, że "tak mniej więcej to wygląda", ale dopóki rzecz nie została sprawdzona w boju, nie ma sensu o niej mówić.
Pytany z kolei, czy możliwe jest powiększenie koalicji Zjednoczonej Prawicy o kolejne ugrupowanie, Kaczyński przyznał, że ci, którzy taką możliwość uważali za realną, już zmienili zdanie. A jeśli pozostali jeszcze jacyś jej zwolennicy - mają za słabą pozycję, by to rozwiązanie formować.
Sam Kaczyński uważa, że jest to niemożliwe, "bo jest w polityce dłużej niż oni".
Prezes PiS przyznał, że podczas głosowania w Sejmie nad Funduszem Odbudowy, który wraz z PiS poparła Lewica, "stało się coś ważnego". Podkreślił jednak, że trzeba pamiętać, iż obydwa ugrupowania są na politycznych antypodach.
Już od kilku miesięcy toczą się rozmowy PiS z Pawłem Kukizem.
Choć w ubiegłym miesiącu Kukiz przekonywał o swoim braku zainteresowania wejściem do rządu, bo "jest stworzony do innych rzeczy", nie wykluczał współpracy z PiS pod warunkiem spełnienia kilku postulatów politycznych jego ugrupowania, takich jak referenda, instytucję sędziów pokoju, czy ustawy "antysitwowej i korupcyjnej".
Pytany o możliwość podjęcia tej współpracy Kaczyński mówi, że "ma nadzieję, że są płaszczyzny do współdziałania. Deklaruje, ze samego Kukiza "osobiście bardzo polubił".
- Kiedyś, po dłuższym spotkaniu przy kolacji i po kilku lampkach, powiedział mi nawet, że ładnie śpiewam. Tym już całkowicie pozyskał moją sympatię - stwierdził Kaczyński.
Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu tygodnikowi "Sieci", jego fragment drukuje wPolityce.pl.