Kosiniak-Kamysz podkreślił, że budowa potencjału militarnego państwa dzięki funduszom z SAFE jest inwestycją w bezpieczeństwo kolejnych pokoleń Polaków. – My to robimy po to, żeby nasze dzieci i wnuki nie musiały płacić swoją krwią za bezpieczeństwo Polski, bo jak dzisiaj zainwestujemy w to bezpieczeństwo, to nasze dzieci, wnuki i kolejne pokolenia będą po prostu bezpieczne, bo nikt Polski nie zaatakuje – argumentował.
Władysław Kosiniak-Kamysz: Kontrakty z SAFE muszą być zrealizowane do 2030 roku, ponieważ nie mamy czasu do stracenia
Gdyby Polska nie wykorzystała środków z SAFE byłoby to – zdaniem wicepremiera – „zdradą Polski, zdradą kolejnych pokoleń” oraz „zbrodnią”. – Nigdy sobie nie dajcie wmówić, że to działanie było niepotrzebne, że było na wyrost, że są inne potrzeby – stwierdził i dodał, że SAFE to program „ambitnej Polski”.
Program SAFE
– W ciągu trzech dni zawarliśmy 62 umowy na 120 miliardów złotych z polskim przemysłem zbrojeniowym. W ciągu ośmiu lat rządów PiS-u udało im się zawrzeć umowy na 97 miliardów (...) w polskim przemyśle zbrojeniowym. To jest nie do porównania – zwrócił też uwagę szef MON. Wicepremier dodał, że SAFE to już „część jego życia” i dlatego nie będzie potrafił mówić o tym bez emocji.
Czytaj więcej
Polski rząd rzutem na taśmę w 72 godziny podpisał umowy w ramach europejskiego programu SAFE. To mistrzostwo świata, w które mało kto wierzył. Czas...
– Jesteśmy gotowi. Polski przemysł zbrojeniowy, zarówno państwowy jak i prywatny, zadeklarował w podpisywanych umowach – wszystko zostanie wykonane do roku 2030. Dlaczego to musi być rok 2030? Ponieważ nie mamy czasu do stracenia – stwierdził też Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier zapewnił także, że jako szef MON gwarantuje spożytkowanie ewentualnych pieniędzy przekazanych przez Narodowy Bank Polski państwu na bezpieczeństwo Polski. Dodał, że obowiązkiem szefa NBP Adama Glapińskiego jest natychmiastowe przekazanie wykazanego zysku Banku do budżetu państwa.
Polska największym beneficjentem programu SAFE
SAFE to europejski instrument finansowy, który ma pomóc w szybkim zwiększeniu potencjału obronnego państw UE za środki pochodzące z nisko oprocentowanych (na dziś na nieco ponad 3 proc.) pożyczek zaciąganych przez Komisję Europejską. Do Polski ma trafić 43,7 mld ze 180 mld euro w ramach tego programu, co czyni nas jego największym beneficjentem.
Beneficjenci programu SAFE w Polsce
31 maja zakończyła się pierwsza część zakupów przez Polskę za środki z SAFE. W ich ramach w polskich zakładach zakontraktowane ok. 120 mld zł. Część podpisanych kontraktów to umowy na nowy sprzęt, a część – refinansowanie zawartych już wcześniej kontraktów, co pozwala na uwolnienie środków MON i np. przeznaczenie ich na potrzeby innych służb. Warunkiem finansowania z SAFE jest m.in. termin dostaw zakontraktowanego sprzętu do 2030 roku.
Zakontraktowany sprzęt ma sukcesywnie trafiać do wojska do 2030 roku. W drugim etapie realizacji programu SAFE w Polsce zaplanowano podpisanie umów z państwami partnerskimi, wśród których przedstawiciele rządu wymieniają państwa skandynawskie, Grecję czy Kanadę, która jako jedyne państwo spoza UE dołączyła do programu SAFE. Przedstawiciele MON zapowiadali też, że wśród umów, które zostaną zawarte z zagranicznym europejskim przemysłem znajdą się tylko kontrakty na taki sprzęt, który nie mógłby powstać w Polsce. Takim kontraktem, który był zapowiadany w ramach SAFE, jest m.in. zamówienie na powietrzne tankowce, pozwalające na tankowanie innych samolotów w powietrzu, kluczowe dla zdolności polskich Sił Powietrznych.
Prawicowa opozycja krytykuje SAFE zwracając uwagę, że rząd zadłuża Polskę na dekady (kredyt ma być spłacany przez 45 lat), a ponadto wskazuje na zagrożenie, jakim jest mechanizm warunkowości towarzyszący wypłacaniu Polsce środków z SAFE. KE może wstrzymać wypłatę tych środków, jeśli uzna, że są wątpliwości dotyczące transparentności ich wydawania. Politycy PiS i Konfederacji wskazują, że w przypadku zmiany władzy w Polsce za powód do wstrzymania wypłaty środków KE mogłaby np. uznać wątpliwości co do stanu praworządności w naszym kraju.