Wielu internautów komentując hasło "KolejNaEwę" zinterpretowało je jako zapowiedź kolejnej porażki wyborczej PO - miałoby ono oznaczać, że po porażce Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich teraz przyszła kolejna porażkę Ewy Kopacz w wyborach parlamentarnych.

Jest #KolejnaEwę, tylko czy będzie #pociągdoEwy?http://t.co/cw14aTvRE2 Dlatego liczni wołają #KolejNaSzydło

#kolejnaewę brzmi bardzo dwuznacznie,po Bronisławie,Radosławie ,Jacku,Bartoszu et consortes.Kojarzy się z portalem erotycznym,randkowym.

@michalgornicki @EwaKopacz Pożegnaliśmy PKB teraz #kolejnaEwę

Tusk uciekł... Komorowski zwolniony... #kolejnaewe !!!

Kopacz w pociągu. "Nie wszyscy byli mili"

Rzecznik rządu Cezary Tomczyk w TVN24 zapewnił, że to nie on wymyślił hashtag #KolejNaEwę. - Nie byłem jeszcze wtedy rzecznikiem - przypomniał (Tomczyk został formalnie rzecznikiem po wyborze Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na marszałka Sejmu w ubiegłym tygodniu). Tomczyk bronił jednak tego hasła. - Ja jestem z niego bardzo dumny, bo ono jest prawdziwe, łączy naszą kolej z panią premier, która spotyka się z ludźmi. Byłem świadkiem bardzo miłych historii i rozmów o tym, jak ma wyglądać nasz program i nasz kraj - podkreślał polityk, który zauważył, że "każde hasło można wyśmiać".

Tomczyk nie wykluczył też, że w czasie kampanii wyborczej Kopacz przesiądzie się do autobusu, jeżeli do jakiegoś miejsca w Polsce nie będzie mogła dotrzeć koleją.