68-letni Rouhani w swoim białym turbanie i długich szatach nie sprawia wrażenia liberała. Ale skomplikowany system wyborczy Islamskiej Republiki, w którym kandydaci muszą uzyskać akceptację Rady Ochrony Prawa i Konstytucji (zwanej potocznie Radą Strażników), z niego uczynił nadzieję zwolenników obozu reformatorskiego. Nie był to zarazem wybraniec najważniejszej osoby w państwie, religijnego przywódcy wielkiego ajatollaha Alego Chameneiego.
– To nie był najlepszy kandydat, ale najlepszy z dopuszczonych. Nawet część jego fanów wykrzykiwała na wiecach wyborczych nazwisko tego, na którego naprawdę chcieliby zagłosować, przebywającego od lat w areszcie domowym Mir-Hoseina Musawiego – mówi „Rzeczpospolitej" Mariam Mirza, dziennikarka irańska, która wyemigrowała do Niemiec i pracuje w perskiej sekcji Deutsche Welle.